Skryte historie rynku we Wrocławiu


Witaj na wrocławskim rynku!

Hej, hej! Cieszę się, że trafiłeś na ten tekst o wrocławskim rynku! Skoro kliknąłeś link, pewnie chcesz poznać historię tego niezwykłego miejsca, które skrywa więcej tajemnic niż niejedna babcia w swojej starej szafie. Może jesteś lokalnym patriotą, a może turystą gotowym na wyprawę w głąb miasta pełnego krasnali🧙‍♂️, neonów i… historii, o której nie mówi się na lekcjach. Czy wiesz, że rynek kryje opowieści, o których nawet najbardziej wygadani przewodnicy spuszczają głowę i udają, że nic nie wiedzą? No cóż, zapraszam do przeczytania tego tekstu – obiecuję, że po nim będziesz wiedział więcej niż niejedna wrocławska sowa!

No i tak, opowiem Ci też, jak tu trafić, żebyś nie skończył na ulicy „Zgubionych Turystów”. 🧭 Nie chcemy przecież, żebyś skończył na jakimś bocznym zaułku, gdzie nawet GPS się myli, a staruszki szepczą o duchach dawnych mieszczan. Chodź, ruszajmy w podróż – pełną tajemnic, historii, a przede wszystkim… wrocławskich zagadek!

Wrocław, zdjęcie początkowe
AI. Wrocław zawsze Cię przywita!

Jak dojechać? 🚍

Zanim zaczniemy naszą wycieczkę, musimy najpierw dotrzeć na rynek. Pewnie zastanawiasz się, jak tu trafić? Spokojnie, to żaden test nawigacji w dżungli. Na końcu tekstu znajdziesz mapkę i kod QR, żebyś mógł bez problemu dojechać na miejsce. Żeby nie było – mogę poprowadzić Cię jak przez grę planszową, krok po kroku. A zatem zakładaj wygodne buty i ruszamy! A jeśli zgubisz się po drodze – pamiętaj, że we Wrocławiu czas płynie inaczej, a stare uliczki mają w sobie więcej zakrętów niż wspomnienia po studenckiej imprezie.

1. Start – Dworzec Główny 🚉


Wysiadłeś już na wrocławskim dworcu? Świetnie! Teraz wyjdź głównym wyjściem. Nie panikuj, gdy zobaczysz tłumy pędzące w różne strony – nie, to nie wyścig. Po prostu Wrocław lubi być w ruchu, ale Ty masz czas, by chłonąć to, co w powietrzu: zapach historii, gwar miasta i… zapiekanki z budki obok. Wdech, wydech, ruszamy!

Dworzec PKP, Wrocław Główny.
Wrocław Główny zawsze jest piękny. Autor Paweł Słupianek

2. Marszałek Piłsudski macha zza neonu


Kiedy wyjdziesz na plac, przed Tobą zobaczysz wielki neon „Dobry wieczór we Wrocławiu”. Chociaż w lipcu 2024 r. neon może być na „urlopie” – muszą go naprawić (tak, nawet legendy miasta mają gorsze dni). Ale jeśli jest na miejscu, to idealne miejsce na selfie – żeby znajomi wiedzieli, że Wrocław wita Cię z otwartymi ramionami!



3. Przejście na drugą stronę ulicy Marszałka Piłsudskiego

Przejdź na drugą stronę ulicy i skręć w lewo, idąc Marszałka Piłsudskiego. Wrocławskie uliczki mają swój rytm – czasem szybki, czasem wolny, ale zawsze pełen tajemnic. A Ty powoli stajesz się częścią tego rytmu, jak nutka w piosence miejskiego życia.

4. Hotel Piast – nie tylko dla turystów 🏨

Miniesz Hotel Piast. Widzisz go? To znak, że idziesz w dobrą stronę. Zawsze ciekawiło mnie, co robią wrocławscy turyści po południu. Może zastanawiają się, jak uniknąć spotkania z duchami kupców, którzy dawno temu handlowali na rynku?


NOT dawniej siedziba Sejmu Śląskiego
NOT dawniej siedziba Sejmu Śląskiego. Autor: Paweł Słupianek

5. Gmach NOT-u – historia, która pachnie spiskiem


Po kilku minutach drogi zobaczysz monumentalny budynek NOT-u (Naczelnej Organizacji Technicznej). Wyobraź sobie, że ten gmach powstał w 1893 roku i kryje w sobie tyle tajemnic, że nie jeden film szpiegowski by się tam zmieścił! Kiedyś Ci o tym opowiem, ale obiecuję – to będzie fascynująca historia!

6. Pomnik Anonimowego Przechodnia – selfie z „cieniami”


Zaraz potem dojdziesz do jednego z bardziej intrygujących miejsc – „Pomnik Anonimowego Przechodnia”. Odsłonięty w 2005 r., jest niezwykły, ale co najciekawsze, jego pierwowzór, który nosił nazwę „Przejście” autorstwa Jerzego Kaliny, stał w Warszawie pomiędzy ulicami Świętokrzyską a Mazowiecką. Powstał na potrzeby programu „VOX POPULI”. Według „Budget Travel” pomnik we Wrocławiu jest uznawany za jedno z niezwykłych miejsc na świecie. Tak, nie przesłyszałeś się – brzmi jak nagroda w konkursie na najlepsze miejsce do selfie!

Pomnik Anonimowego Przechodnia we Wrocławiu
„Pomnik Anonimowego Przechodnia” autorstwa Jerzego Kaliny. Zdjęcie: Paweł Słupianek

7. Ulica Świdnicka – magia codzienności


Skręć w prawo, mijając „Anonimowych” i witamy na ulicy Świdnickiej! To ulica, która zawsze żyje, ale jak się dobrze przyjrzysz, może odkryjesz cienie dawnego Wrocławia przemykające między budynkami. Kto wie, może zobaczysz ducha handlarza z XII wieku, który próbuje Ci sprzedać futro?

Renoma, dawniej Warenhaus Wertheim
Renoma, dawniej Warenhaus Wertheim, autor: Paweł Słupianek

8. Renoma – symbol handlowej potęgi


Idź teraz cały czas prosto. Po około 7 minutach zobaczysz budynek Renomy. Dawniej nazywała się Warenhaus Wertheim – tak, to nie żart! Została wybudowana w latach 1929–1930, a zaprojektował ją berliński architekt Dernburg. Wyobraź sobie, że dawny Wertheim miał ponad 35 tys. metrów kwadratowych! Ale to nie wszystko – zatrzymaj się przy wejściu i przyjrzyj się elewacji budynku. Co widzisz? Dobrze, już chodźmy. Kiedyś na pewno Ci opowiem o losach Renomy, bo są nietuzinkowe.


Teraz idź cały czas prosto, aż zobaczysz rynek

Z Renomy do rynku będziesz szedł około 15 minut.

Voilà! I jesteśmy na rynku we Wrocławiu, ale jego historia nie zaczyna się tutaj. Musimy pójść troszkę dalej na Nowy Targ. Zajmie Ci to tylko 10 minut.

Ratusz we Wrocławiu, autor: Paweł Słupianek
Ratusz we Wrocławiu, autor: Paweł Słupianek

Droga na Nowy Targ z rynku 💰

Aby poznać historię rynku, musimy przespacerować się na Nowy Targ. Spokojnie, to tylko 10 minut, więc nawet nie zdążysz się zmęczyć. Gotowy na kolejny etap?

  1. Wita Stwosz wskazuje drogę
    Na rynku znajdź ulicę Wita Stwosza (tak, tego samego od słynnych rzeźb!) i idź przed siebie w stronę Św. Katarzyny. Po drodze możesz obserwować mieszkańców biegnących do pracy, jakby każdy miał do dostarczenia towar na średniowieczny targ. Może nawet usłyszysz echo dawnych ludzi handlujących korzeniem i futrami?
  2. Nowy Targ – miejsce, gdzie zaczęła się historia
    Kiedy dotrzesz do Św. Katarzyny, skręć w lewo, a za rogiem ujrzysz plac Nowy Targ. To tutaj zaczyna się prawdziwa historia o wrocławskim handlu i kupcach.

Nowy Targ – handlowa mekka Wrocławia

Pewnie teraz zastanawiasz się, dlaczego zawlokłem Cię na Nowy Targ, skoro miało być o rynku? Spokojnie! Oba te miejsca są jak dwie strony tej samej monety. Żeby zrozumieć rynek, musisz poznać korzenie – i to dosłownie, bo to właśnie tu, na Nowym Targu, wszystko się zaczęło! No ale, musimy głębiej sięgnąć w przeszłość i poznać preludium handlu, czyli szlaki handlowe.

Szlaki handlowe – średniowieczne autostrady 🗺️

Jak Ci się wydaje, z iloma miastami handlowano z terenów obecnego Wrocławia około XI–XIII wieku? Zgadniesz? Możesz pomyśleć, tak jak ja, że Wrocław miał ograniczony zasięg, jak skromna kawiarnia na rogu, która sprzedaje tylko kawę i ciasteczka – ale nic mylnego. Miałem wrażenie, że Wrocław mógł handlować tylko z ościennymi miastami i regionami, np. Opolem czy Czechami. Mój tok myślenia wynikał z posiadania przez ówczesnych handlarzy środków transportu. Przecież nie mieli 40-tonowych ciężarówek, pociągów czy autostrad. Otóż byłem w błędzie! Przez Wrocław przebiegało około 13 szlaków handlowych. Tak, dobrze słyszysz – 13! Można by pomyśleć, że to była prawdziwa autostrada średniowiecza! Ale te szlaki, pełne karawan i kupców, mogły być czymś więcej niż tylko drogami handlu. Czy ktoś kiedykolwiek zastanawiał się, jakie historie kryły się wśród handlarzy? Może nie wszystkie towary, które przemierzały te drogi, były zwykłymi dobrami… Może niektóre ładunki skrywały tajemnice, których nikt nie powinien odkryć? Oczywiście, nie będę Cię męczył i kazał zapamiętywać tych szlaków. Po prostu zamieszczę orientacyjną mapkę, abyś mógł sobie wyobrazić trasy handlowe.

Oto miasta, z którymi handlowano:

  1. Z Krakowem prowadziły aż 3 drogi handlowe. Poprzez te drogi utrzymywano stosunki handlowe ze Lwowem i portami Morza Czarnego.
  2. Wrocław handlował z Toruniem i Gdańskiem.
  3. Z Poznaniem.
  4. Z Frankfurtem nad Odrą.
  5. Ze Szczecinem.
  6. Oczywiście drogi również prowadziły do Pragi.
  7. Na Morawy.
  8. Poprzez drogi w Czechach i Morawach, obecny Wrocław handlował z ziemiami austriackimi i Włochami.

Kliknij mapę i przyjrzyj się uważnie – kto wie, może w Twojej okolicy kiedyś zaczynały się wielkie przygody?”

Czym handlowano?

Skoro wiemy już o traktach handlowych, to następne pytanie nasuwa się samo: czym oni tak handlowali? Przecież nie wyrobami wysoko przetworzonymi ani technologią, która miała zastosowanie w lotnictwie kosmicznym. To może przysłowiową marchewką? Otóż nie! Handlarze mieli ręce pełne roboty, a towary, które przewozili, były cenniejsze niż złoto, ale czy to wszystko? Może wśród futer i jedwabiu przemykali handlarze tajemniczymi dobrami, o których lepiej nie wspominać?

Aby nie przedłużać, szybciutko wymienię najważniejsze towary:

  1. Z Rusią handlowano futrami i bydłem.
  2. Z Bliskiego Wschodu poprzez porty czarnomorskie sprowadzano korzenie i jedwab.
  3. Z krajami skandynawskimi handlowano głównie rybami, a przede wszystkim śledziami.
  4. Z Flandrii sprowadzano sukna z Ypres, Gandawy, Brugii oraz Louvain.
  5. Z obecnych terenów Niemiec importowano materiały metalowe.
  6. Z Czech i Moraw handlowano suknami i serami.
  7. Z Węgier sprowadzano miedź.
  8. Z Włoch przysyłano wina, korzenie, wyroby szklane, drogie kamienie oraz sukna.
  9. I oczywiście handlowano z innymi polskimi dzielnicami, w tym wełną, solą, woskiem i zbożem.


Jak widzisz, można powiedzieć, że obecny Wrocław miał we krwi nutkę handlarza i handlował, z kim się dało, poczynając od Włoch, a kończąc na Rusi.

Regulacje prawne i miejsce wymiany


OK, to już mamy dwa czynniki, które doprowadziły do umiejscowienia rynku na obecnym miejscu: towary i trakty handlowe. Teraz pewnie zgodzisz się ze mną, że musi zaistnieć miejsce, w którym można dokonać wymiany handlowej, a zazwyczaj w tym momencie zaczynają pojawiać się regulacje prawne, nakładane przez władzę.


Oczywiście, wychodząc z założenia, że w tym czasie i w tym miejscu ludzie chcą kupować sprowadzane towary. W XII wieku we Wrocławiu istniały targi i było ich kilka, m.in.:

  1. Targ na Ołbinie koło klasztoru Św. Wincentego.


2. Targ katedralny na Ostrowie Tumskim. Tu to dopiero mogły dziać się rzeczy, o których my nie wiemy! Jak mówią, „gdzie katedra, tam tłum”


3. Targ na obecnym Pl. Nankiera.

Powyższe trzy mapy, są tylko mapami orientacyjnymi.


Jeszcze nie jest czas, aby w tym miejscu przejść do opisania Nowego Targu, a tym bardziej rynku we Wrocławiu, więc musisz uzbroić się w cierpliwość. W tej chwili musimy wprowadzić kolejny element: władzę i przepisy, bo przecież, jak mówi stare przysłowie, „gdzie jest władza, tam są przepisy”! Musimy dokładnie zrozumieć, dlaczego rynek we Wrocławiu pojawił się w tym miejscu, a nie w innym, ale czy na pewno władza była jedynym powodem? A może były też inne siły, które wpłynęły na to, gdzie odbywał się handel?


Henryk Brodaty: główny winowajca powstania rynku we Wrocławiu

Henryk Brodaty


Pierwsze pytanie, które powinno przyjść nam do głowy, to kim do diabła był Brodaty? Jak to się stało, że on miał decydujący głos na temat handlu we Wrocławiu? Już spieszę z odpowiedzią.

Henryk Brodaty, źródło zdjęcia: https://commons.wikimedia.org

Henryk Brodaty i Rozbicie Dzielnicowe

Pamiętasz, o co chodziło w Rozbiciu Dzielnicowym? W 1138 roku Bolek Krzywousty wpadł na genialny pomysł m.in podziału Polski pomiędzy swoich synów, aby ci się nie bili o majątek ojca. Krzywousty walnął ręką w stół i ogłosił akt regulacji następcy tronu.

Bolesław Krzywousty, źródło: https://commons.wikimedia.org

Bolesław Krzywousty,
źródło: https://commons.wikimedia.org


Polska w okresie rozbicia dzielnicowego

Polska w okresie rozbicia dzielnicowego, źródło: https://commons.wikimedia.org


  1. Krzywousty Dzielnicę Senioralną podarował Władysławowi II, później prześmiewczo nazywanemu Wygnańcem. Ciekawe, dlaczego tak się z niego nabijali? Oczywiście, otrzymał Dzielnicę Senioralną oraz dzielnicę dziedziczną (w tym Śląsk).
  2. Wielkopolskę z Poznaniem dał Mieszkowi Staremu.
  3. Mazowsze i wschodnie Kujawy podarował Kędzierzawemu.
  4. Henrykowi wręczył ziemię sandomierską.


Nie bój się, nie będziemy wchodzić w szczegóły, czym była Dzielnica Senioralna i inne dzielnice, które były dziedziczne, a które nie. Nie jest to ważne w naszej historii, więc szybciutko biegniemy wyjaśniać sprawę Śląska.


Śląsk w rękach Władysława II

Władysław II Wygnaniec, autor: Matejko, Jan (1838-1893). Źródło: Polona, Sygnatura: DŻS XII 8b/p.35/24
Władysław II Wygnaniec, autor: Matejko, Jan (1838-1893). Źródło: Polona, Sygnatura: DŻS XII 8b/p.35/24

Wiemy, że Dzielnicę Senioralną objął Władysław II, który później stał się Wygnańcem. On również otrzymał dzielnicę dziedziczną, m.in. dzisiejszy Śląsk, którym się teraz zajmiemy. Jak to bywa w rodzinie, Władysław po pewnym czasie pokłócił się z rodziną i został wygnany w 1146 roku, stąd jego przezwisko. Jego schedę przejmuje jego syn Bolesław I Wysoki. Oczywiście to nie było takie łatwe. Nie wyobrażajmy sobie, że Bolek I Wysoki mówi: „Mój tata został wygnany, ale ja jestem inny i będę posłuszny, dajta mi tylko Śląsk!” O nie, to wcale nie tak. Nie wchodźmy w szczegóły, bo te zaciemnią całkowity obraz.

Bolesław_I_Wysoki, źródło: https://commons.wikimedia.org
Bolesław_I_Wysoki, źródło: https://commons.wikimedia.org

Sukcesja na Śląsku

Ok, po Bolesławie I Wysokim jego schedę przejmuje syn Henryk I Brodaty. Tu zatrzymajmy się na moment, bo sprawy się komplikują. Tak, tak już o nim mówiliśmy. To ten, który „założył” rynek we Wrocławiu.

Henryk Brodaty

Henryk Brodaty,

źródło: https://commons.wikimedia.org


Powtórzmy zatem:

  1. Krzywousty wprowadza rozbicie dzielnicowe.
Bolesław Krzywousty, źródło: https://commons.wikimedia.org

Bolesław Krzywousty, źródło: https://commons.wikimedia.org

Polska w okresie rozbicia dzielnicowego

Polska w okresie rozbicia dzielnicowego


2. Wygnaniec, syn Krzywoustego, jest pierwszym seniorem, ale równocześnie otrzymuje Śląsk jako dzielnicę dziedziczną. Zostaje wygnany przez rodzinę.

Władysław II Wygnaniec, autor: Matejko, Jan (1838-1893). Źródło: Polona, Sygnatura: DŻS XII 8b/p.35/24

Władysław II Wygnaniec, autor: Matejko, Jan (1838-1893). Źródło: Polona, Sygnatura: DŻS XII 8b/p.35/24


3. Syn Wygnańca, Bolesław I Wysoki, sprawuje pieczę nad Wrocławiem.

Bolesław_I_Wysoki, źródło: https://commons.wikimedia.org

Bolesław_I_Wysoki, źródło: https://commons.wikimedia.org

4. Schedę po Wysokim przejmuje jego syn Henryk Brodaty.

Henryk Brodaty

Henryk Brodaty, źródło: https://commons.wikimedia.org


Teraz, gdy mamy kontekst historyczny, możemy zrozumieć, jaką rolę odegrał Henryk Brodaty w kształtowaniu rynku we Wrocławiu.



Chwała Bogu, udało nam się dotrzeć do Henryka Brodatego

Pomimo ogromnego wstępu, który był niezbędny do zrozumienia, dlaczego powstał rynek we Wrocławiu, teraz powoli możemy zająć się naszym przedmiotem westchnień… rynkiem we Wrocławiu. Odświeżmy sobie pamięć.

Zatem, co już wiemy?

  1. Mamy wiedzę o traktach handlowych.
  2. Znamy towary, którymi handlowano w tamtych czasach.
  3. Wiemy, kto był wówczas „szefem wszystkich szefów” (Henryk Brodaty na terenie Wrocławia).
  4. Mamy ogólny zarys kontekstu politycznego w Polsce w interesującym nas czasie.


Henryk Brodaty, książę wrocławski, sprawował władzę w latach 1201–1238 i starał się dbać o swoje posiadłości. Oczywiście nie panował tylko we Wrocławiu, ale także w takich miejscach jak Opolszczyzna, Kalisz, ziemia lubuska, a nawet w Krakowie. To był naprawdę wielki pan!


Zasługi Henryka dla handlu we Wrocławiu

Zostawmy na chwilę te mało poddaństwa i teraz przedstawmy zasługi Henryka dla handlu we Wrocławiu. Zastanów się, czy rzeczywiście zasługuje na wszystkie te zaszczyty. Oto one:

Święta Jadwiga i Henryk Brodaty, źródło: https://commons.wikimedia.org

Święta Jadwiga i Henryk Brodaty,

źródło: https://commons.wikimedia.org

Henryk, jako dobry katolik i mąż, pozostawał pod wpływem żony Jadwigi von Andechs – świętej, niemieckiej świętej. W wieku 12 lat pewnie umiała tupnąć nóżką, więc Henryk postanowił wybudować klasztor w Trzebnicy dla Cysterek.


Potem Henryk uwielbiał skakać w powóz i jeździć na bale. Wino lało się strumieniami, a co wyprawiał jego błazen Kwiecik, to już lepiej nie mówić. Kwiecik był bez ręki, ale to właśnie sprawiało, że jego skecze były tak zabawne! Henryk zainwestował w rozwój handlu i w 1211 roku wprowadził Prawo Magdeburskie, które umożliwiło miastom większą autonomię. „Władza to władza, ale nie ma to jak dobry interes!” – mógłby powiedzieć.


Potencjał traktów handlowych


Pomijając jednak te anegdoty, nie możemy zapomnieć o najważniejszym – traktach handlowych, które przebiegały przez Wrocław. Henryk Brodaty doskonale zdawał sobie sprawę z ich potencjału. Miał świadomość, że rozwijające się szlaki i towary, które nimi przepływały, mogą zapewnić miastu zyski nie tylko finansowe, ale także prestiż oraz dostęp do produktów z odległych regionów Europy.


To, co Henryk Brodaty osiągnął, miało kluczowe znaczenie dla rozwoju Wrocławia jako ośrodka handlowego. Jego działania doprowadziły do powstania rynku, który z czasem stał się sercem handlu w mieście.


Henryk Brodaty i wrocławski rynek

Henryk wiedział, że dostęp do towarów i krzyżowanie się szlaków handlowych we Wrocławiu to nie wszystko. Musiał wpiąć Wrocław w handel międzynarodowy i scentralizować targi. W 1211 roku ściągnął odpis Prawa Magdeburskiego z 1188 roku do Złotoryi. To prawo mogło być przeznaczone dla Wrocławia, a Henryk chciał, aby Wrocław stał się centrum handlowym.

Niektórzy badacze, jak Henryk Münchow, postulowali, że sprowadzenie Prawa Magdeburskiego było związane z powstaniem Nowego Targu, który pojawił się właśnie tutaj, gdzie teraz stoimy. Nowy Targ, znany również jako Novum Forum, był kluczowym elementem handlowym.


Nowy Targ


W mojej opinii, która nie jest poparta żadnymi dowodami, wydaje się, że powstanie Nowego Targu było próbą scentralizowania handlu we Wrocławiu.

Trochę faktów technicznych o Nowym Targu: pełna zabudowa tego targu miała miejsce w latach 1208-1209. Już w 1214 roku Nowy Targ zyskał własne sołectwo, status, lasy, a także posiadał kościół parafialny oraz klasztor dominikański przy kościele św. Wojciecha. Wygląda na to, że Henryk planował stworzyć targ handlowy, a przypadkowo utworzył małe średniowieczne miasto — coś na pewno nie poszło zgodnie z planem!

Nowy Targ został podzielony na 22 działki, które miały wymiary 110 na 130 metrów. Nie pytaj się mnie, czy to prawda — nie wiem, ale pewnie tak.


Wrocławski rynek 🏛️


Rynek był sercem handlowym miasta, gdzie nie tylko sprzedawano, ale i robiono interesy – i plotkowano! Były tu wszelakie stoiska, od jatki mięsne, przez targ rybny, po ławy chlebowe i sukiennice. Życie na rynku tętniło tak, że w sumie przypominało zatłoczoną kawiarnię w sobotni poranek.


Teraz dokładnie wiesz, dlaczego powstał rynek we Wrocławiu, kto podjął decyzję o jego umiejscowieniu oraz otoczeniu ekonomiczno-politycznym.


Więc przyszła pora na prawdziwą wisienkę na torcie – rynek we Wrocławiu! Ten rynek to nie tylko kawałek asfaltu z kilkoma straganami. To był prawdziwy spektakl! To jakby ktoś zorganizował imprezę na pełną skalę i zaprosił wszystkich!


Stańmy na rogu ulicy Wita Stwosza i Kuźniczej. Patrzysz na jeden z największych rynków w Europie, przynajmniej według tego, co słyszałem. Ma około 207 na 172 metry; dla porównania rynek krakowski ma 200 metrów na 200 metrów. Osobiście uważam, że jest najpiękniejszy, ale to tylko moja subiektywna ocena. To bardzo stary rynek.


Rynek nie pełnił tylko funkcji reprezentacyjnej, jak dzisiaj, ale przede wszystkim skupiał kupców handlujących różnymi dobrami. Bogaci kupcy mieszkali blisko rynku, w miejscu kamienic, które tu widzisz. Wówczas miejsce koło rynku podzielono na 36 działek mieszczańskich o wymiarach 60 na 120 stóp, co w dzisiejszych miarach daje około 18,78 na 37,56 m.

Kamienica na wrocławskim rynku,

autor: Paweł Słupianek

Kamienica na wrocławskim rynku, autor: Paweł Słupianek

Kamienica na wrocławskim rynku,

autor: Paweł Słupianek

Chwila, chwila! Nie zapominajmy o architekturze! Kamienice wokół rynku to prawdziwy kalejdoskop stylów, jak kolorowe cukierki w paczce:

Więc teraz przejdźmy się wokół tych kamienic. Warto podkreślić, że te kamienice, które teraz widzisz, to nie te same, które stały tu w XIII czy XIV wieku. Zobacz, jakie są piękne! Pewnie zauważyłeś, że dzisiaj tych kamienic jest znacznie więcej — masz rację! Ich liczba wynosi około 60, nie liczyłem! Zdaję się na dane z książek, ale kiedyś może policzę.

Parcele pod kamienicami zaczęto później dzielić, a ich liczba ustabilizowała się dopiero w XVI wieku na poziomie 61. Kamienice różnią się między sobą, co czyni je jeszcze ciekawszymi!


Style architektoniczne na wrocławskim rynku

Zgadza się, kamienice na wrocławskim rynku reprezentują różne style architektoniczne. Zacznijmy od renesansu. Chociaż nie jestem ekspertem w dziedzinie architektury, mam pewność co do podziału stylów, ponieważ sprawdziłem informacje w Narodowym Instytucie Dziedzictwa. Oto podział:


  1. Styl renesansowy charakteryzuje się rytmicznym podziałem fasady w pionie, z segmentami budynku podzielonymi kolumnami oraz bujnymi zdobieniami roślinnymi i geometrycznymi. To jakby architekci postanowili zrobić z budynków symfonie, a kolumny były instrumentami! Oto niektóre kamienice w tym stylu:
  • Kamienica Pod Gryfami (Rynek 2)
  • Rynek 3
  • Rynek Ratusz 13-14
  • Rynek 15
  • Rynek 19
  • Kamienica Pod Złotym Dzbanem (Rynek 22)
  • Kamienica Pod Złotą Kotwicą (Rynek 52)

2. Styl barokowy jest bardziej zamaszysty, cechuje się symetrią i równowagą. Reprezentanci tego stylu to:

  • Rynek 6
  • Rynek Ratusz 7-9
  • Rynek Ratusz 15
  • Rynek Ratusz 16-19
  • Rynek 20-21
  • Rynek Ratusz 20-22
  • Rynek 53-55
  • Kamienica Pod Drzewem Morwowym (Rynek 53)
  • Rynek 56 i 57

3. Styl klasyczny jest zorganizowany na planie koła lub prostokąta. To jak planowanie idealnej kolacji – wszystko musi być w odpowiednim porządku! Kamienice w tym stylu mogą być zdobione kolumnami i nawiązują do antycznego porządku architektonicznego. Oto przykłady:

  • Kamienica Pod Zieloną Dynią
  • Rynek Ratusz 10
  • Rynek 38
  • Kamienica Pod Złotą Trójcą (Rynek 42)
  • Rynek 45

4. Styl secesyjny cechuje się bogatymi detalami, zabawą z formami, a także łukowatymi i falistymi liniami. Możemy to zobaczyć na:

  • Domu towarowym Feniks (Rynek 31-32)

5. Styl neorenesansowy charakteryzuje się monumentalnością, stawiany z cegieł, stali lub kamienia, a detale nawiązują do renesansu. Przykład:

  • Rynek 35

6. Budynki gotyckie są strzeliste i smukłe. Przykładem jest:

  • Ratusz

7. Styl modernistyczny cechuje pięć zasad: konstrukcje oparte na słupach, wolny plan budynku, wolna fasada, długie pasmowe okna i płaski dach. Przykłady:

  • Rynek 1
  • Rynek 9-11


Chociaż te piękne kamienice, które dzisiaj widzimy na wrocławskim rynku, są efektem wieku ewolucji i odbudowy. Nie pamiętają one samych początków miasta. Wiele z nich zostało gruntownie zrekonstruowanych po zniszczeniach II wojny światowej. Jednak mimo licznych zmian, te budynki nadal zachowują ducha dawnego Wrocławia, łącząc historię z nowoczesnością.


Życie handlowe na rynku

obraz AI

AI

Rynek we Wrocławiu to nie tylko stoisko z warzywami, ale prawdziwa fabryka życia! Każdy dzień to nowa opowieść, a kupcy stawali się gwiazdami. Aż strach pomyśleć, co tam się działo! Rynek był podzielony na różne sekcje, co było jak rozkład jazdy dla handlarzy:

  1. Targ rybny
  2. Targ kurzy
  3. Jatki mięsne
  4. Ławy chlebowe

Można było tam kupić wszystko, od najprostszych produktów spożywczych po wyrafinowane, importowane towary z odległych krajów. Rynek tętnił życiem i był sercem handlowym miasta przez stulecia, sprawiając, że Wrocław stał się prawdziwym rajem dla kupców.


I tak, historia wrocławskiego rynku to nie tylko opowieść o handlu, ale też o ludziach, którzy przez wieki kształtowali to miejsce, pełne życia, koloru i, co najważniejsze, humoru. Więc jeśli kiedykolwiek się tam znajdziesz, pamiętaj – to nie tylko rynek, to także historia, która żyje w każdym rogu!


Targ rybny AI


Targ Rybny


Przechodząc obok ratusza, dostrzegasz kolumnę przed wejściem? Znaną jako pręgierz. O tym opowiem później. Kontynuujmy wzdłuż budynku ratusza, aż do pomnika Aleksandra Fredry, który stanie się punktem wyjścia naszej opowieści o straganach.

Tak, właśnie tu zaczynamy w sercu targowego zgiełku, na Targu Rybnym. To tu, koło pomnika Fredry, kramarze snują swoje opowieści. W powietrzu unosi się zapach świeżych ryb, a krzyki sprzedawców przypominają bardziej festiwal niż zakupy.

Pręgierz na wrocławskim rynku, autor: Paweł Słupianek

Pręgierz na wrocławskim rynku,

autor: Paweł Słupianek


Pomnik Aleksandra Fredro we Wrocławiu, autor: Paweł Słupianek

Pomnik Aleksandra Fredro we Wrocławiu, autor: Paweł Słupianek

W miejscu, gdzie znajduje się pomnik Fredry, do XIII wieku znajdował się Targ Rybny. Wyobraź sobie letnie popołudnie, temperatura około 20 stopni Celsjusza. Wokół panuje gwar, a zapach ryb wypełnia powietrze. Podchodzisz do straganu, wybierasz świeżą rybę, płacisz i wiesz, że każdy, kogo spotykasz po drodze, domyśla się, co będziesz jadł na obiad. Możesz poczuć się jak influencer, robiąc zdjęcie swojej rybie na Instagram z #RybaZRynku, #ObiadIdealny! .

Targ rybny był blisko ratusza, co mogło przeszkadzać możnowładcom miasta. Z tego powodu postanowiono go przenieść w inne miejsce.


Odwach

Na miejscu targu rybnego utworzono odwach, czyli strażnicę, w której stacjonowało wojsko. Pierwotnie była to budowla drewniana, a później murowana. W XIX wieku w tym miejscu postawiono pomnik Fryderyka Wilhelma III, króla Prus. Niektórzy twierdzą, że odwach stał koło targu rybnego, ale to nie jest kluczowa kwestia.

Po 1945 roku na miejscu pomnika Fryderyka Wilhelma III stanął pomnik Aleksandra Fredry, znanego komediopisarza i poety, autora „Zemsty”. Pomnik ten został przywieziony ze Lwowa.


Fryderyk Wilhelm III, król pruski

źródło: Polona, sygnatura T.V/517

Ratusz we Wrocławiu i pomnik Fryderyka Wilhelma III, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Sygnatura: 3/39/0/-/453-7


Wielka Waga


Wielka Waga według rysunku H Mutzela z 1824 roku, źródło: Olgierd Czerner: Rynek wrocławski. Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1976.

Teraz udamy się do narożnika, który widzimy przed sobą, gdzie dawniej znajdowały się sukiennice. Na miejscu żółtawego budynku mieścił się urząd wagi. Jeśli stanąłeś bokiem do urzędu wag i lekko się obrócisz w kierunku godziny 11, zobaczysz miejsce, gdzie kiedyś stała Wielka Waga.

Wielka Waga służyła do ważenia towarów, ale nie działała tak, że sprzedawca przychodził i mówił urzędnikowi: „Mam tonę ryb, odważ mi 1 kg na obiad”. Wprowadzenie Wielkiej Wagi wiązało się z „prawem wagi” w 1273 roku, które miało na celu ujednolicenie miar i zapobieżenie oszustwom ze strony sprzedawców. To tylko ogólne zarysy, ale stanowią one ważny kontekst dla organizacji handlu we Wrocławiu.



Jak wyglądała Wielka Waga?

Wielka Waga była przeznaczona do ważenia towarów o wadze powyżej 10 cetnarów (około 50 kg), co stanowiło niemało, prawda? Przynajmniej nikt nie musiał się martwić, że mu ryba na głowę spadnie podczas ważenia! W 1332 roku Wielka Waga była dość niewielka i znajdowała się w zadaszonym miejscu, co zapewniało ochronę przed warunkami atmosferycznymi.

Wielka Waga, zbudowana w 1332 roku, znajdowała się w drewnianym pawilonie, który był oparty na czterech filarach. W 1571 roku wzniesiono nowy budynek, który także nie miał ścian. Miał formę kwadratu o wymiarach 7,2 m z dachem podtrzymywanym przez cztery filary i latarnią, a wewnątrz znajdowała się waga z dwoma ramionami. W 1769 roku postawiono drewniany budynek dla urzędnika wagowego, co było pierwszym krokiem do poprawy warunków pracy. Wrocławski rynek zmieniał się, a w 1801 roku budynek wagi został przekształcony w murowany.

Niestety, w 1846 roku zburzono ją, a w jego miejscu postawiono pomnik króla Fryderyka II Wielkiego.


Sukiennice


Zaraz za bramą, po prawej stronie, znajdowały się sukiennice, zwane również Domem Kupców. Nie znamy dokładnej daty ich powstania, ale pierwsze wzmianki o sukiennicach znajdują się w liście do Henryka Brodatego, który wprowadził monopol na handel we Wrocławiu, cóż za spryt! Monopol to najstarszy sposób na zdobycie rynku, co doprowadziło do konfliktów z kupcami. Sukiennice stały się własnością kupców, a w 1305 roku otrzymali oni monopol na handel suknem. Ks. Bolesław II w przywileju stwierdził, że tylko sukiennicy mogą ciąć i handlować suknem, a wszystkie transakcje miały odbywać się w komorach sukienniczych. Pomyśleć tylko – to jakby dzisiaj nakazać baristom, że tylko oni mogą sprzedawać kawę, a my musimy pić ją w skrytości!

Wschodnia elewacja Sukiennic z 1821 r. rys Feist, źródło: O. Czerner, Rynek wrocławski

Wschodnia elewacja Sukiennic z 1821 r. rys Feist, źródło: O. Czerner, Rynek wrocławski


Wejście na ul. Sukiennice, autor: Paweł Słupianek

Wejście na ul. Sukiennice, autor: Paweł Słupianek


Architektura Sukiennic

Sukiennice miały długość 96 metrów i szerokość 30 metrów, a wewnątrz znajdowały się prostokątne pomieszczenia zwane komorami, o wymiarach około 6 na 3 metry. Po jednej stronie znajdowało się 14 komór, a po drugiej 7 komór. W późniejszym czasie w sukiennicach było aż 40 kramów. Oprócz komór znajdowały się tam także pomieszczenia postrzygalni sukna i krajalni, a nad nimi składy i mieszkania. Niestety, sukiennice zostały rozebrane w XIX wieku, a w ich miejscu powstały nowe kamienice.


Nowy Ratusz


Obiecałem wrócić do Nowego Ratusza, więc teraz nadszedł na to czas. Został zaprojektowany przez F.A. Stülera i wzniesiony w latach 1860-1863. Stary ratusz nie spełniał wymagań władz miejskich, co skłoniło je do budowy nowego obiektu.

Nowy Ratusz we Wrocławiu, autor: Paweł Słupianek


Friedrich-August-Stüler, źródło: commons.wikimedia.org

Friedrich-August-Stüler, źródło: commons.wikimedia.org


źródło: Architectus 2015, 3(43), DOI: 10.5277/arc150304

Kramy Bogate

Wejdźmy teraz do kolejnego przejścia, które znajduje się za sukiennicami, do Przejścia Żelaźniczego, które znajduje się naprzeciwko fontanny. Nie daj się zwieść nazwie – Kramy Bogate były znane z tego, że oferowały towary, a nie bogactwo w sensie finansowym – choć kto wie, może kto zgubił tam złote monety!Tak, Tutaj kiedyś znajdowały się Kramy Bogate, w których mieściło się aż 48 kramów kupieckich. Ciekawe, co jeszcze możemy odkryć w tej części rynku!

W Kramach Bogatych sprzedawano różnorodne towary, takie jak żelazo, metale kolorowe, farby, przyprawy i wosk. Dzięki badaniom przeprowadzonym przez Panie M. Chorowską i M. Krzywkę, możemy zrekonstruować, jak wyglądały te kramy. Na początku były one własnością książęcą, ale w 1266 roku Henryk III sprzedał je dwóm mieszczanom. Kramy były drewniane, a od 1327 roku musiały być już ceglane lub szachulcowe, z dachówką na dachu. Mogły być użytkowane przez jednego lub dwóch sprzedawców.


źródło: Architectus 2015, 3(43), DOI: 10.5277/arc150304


Przejście Garncarskie


Kontynuując naszą wędrówkę, przechodzimy do kolejnego przejścia, Przejścia Garncarskiego, które pierwotnie nosiło nazwę Wśród Płócienników lub Przejście Postrzygaczy Płótna. W 1346 roku było tu 38 kramów, w których sprzedawano płótna lniane – zarówno surowe, jak i białe oraz wzorzyste półprodukty. Płócennicy produkowali wyroby z lnu i konopi, w tym płótna bieliźniane, pościele, obrusy i worki. Ich pierwsza wzmianka pochodzi z 1300 roku, a byli zrzeszeni w cechach płócienniczych. Niestety, w XIX wieku zostali wyparci przez manufaktury produkujące tekstylia wysokogatunkowe. Jak to mówią: „Nie ma nic gorszego od dużego biznesu w małym mieście”.

Dom Płócienników, zburzony w 1859

Dom Płócienników, zburzony w 1859, źródło: Stein, Eduard van Delden”Großer Ring zu Breslau”



Urząd Chmielu i Izba Szrotowników

Zatrzymując się na chwilę przy wejściu, warto wspomnieć o Urzędzie Chmielu i Izbie Szrotowników, które znajdowały się w tej okolicy. Może w przyszłości dowiemy się więcej o tym miejscu.



Smatruza


Skręcamy w prawo w kierunku Smatruzy, piętrowej hali, w której sprzedawano chleb oraz obuwie. Nie ma to jak świeżo upieczony chleb, żeby przyciągnąć kupujących – a jeśli do tego dołączysz modę na obuwie, możesz być pewny, że klienci będą walczyć o miejsce w kolejce jak o ostatni kawałek tortu! Może nawet niektórzy możnowładcy wybierali tu buty, narzekając na ich wygląd. Na górze sprzedawano wełnę, a Smatruza została wyburzona w 1824 roku.


Stragany Rymarzy


Na końcu naszej wędrówki docieramy do straganów rymarzy. Tu, wśród zapachu skóry i wyrobów rymarskich, spotykali się artyści ze swoimi dziełami. Rymarze przechwalali się swoimi wyrobami, a klienci nie mogli się oprzeć,


a za rogiem z kolei stały budy partaczy i rzemieślników, sięgające aż do targu rybnego.


AI

Targ Kurzy

Na koniec naszej opowieści przekażę Ci jeszcze kilka słów o Targu Kurzym, który znajduje się niedaleko. Zmierzamy w kierunku głównego wejścia do Starego Ratusza. Widzisz kolumnę przed wejściem? To pręgierz, który został odtworzony w latach 80. XX wieku. Teraz stajemy twarzą do kamienic i idziemy w pierwszą ulicę po lewej stronie – ulicę Kurzą. Przygotuj się na wszystko – bo to miejsce, gdzie można kupić nie tylko drób, ale także dziczyznę, mleko, warzywa, co było nietypowe jak na targ.


Zapachy wrocławskiego rynku

Możemy sobie wyobrazić, jak musiało być trudne życie możnowładców w Starym Ratuszu, gdy z jednej strony czuli smród ryb, a z drugiej zapach drobiu i mięsa. Tak wyglądała rzeczywistość w mieście, gdzie handel i służba na rzecz społeczności były na porządku dziennym.


Plac Sądowy i pręgierz

Zanim przejdziemy dalej, wróćmy na chwilę przed Ratusz, aby stanąć pod pręgierzem. To właśnie na tym placu odbywały się sprawy sądowe. Ratusz pełnił funkcje władzy sądowej i administracyjnej, a tutaj wydawano wyroki. Można by o tym mówić godzinami, ale niestety czas nas goni.

Pręgierz na wrocławskim rynku, autor: Paweł Słupianek

Pręgierz na wrocławskim rynku, autor: Paweł Słupianek


AI

Targ Wełny

Skręć w prawo za rogiem Ratusza i idź prosto, aż zobaczysz pomnik Fredry, a następnie skręć w prawo. Znajdziesz się na rozległym, pięknym placu, gdzie niegdyś był targ wełny, a w nim także targ łokci. Co sprzedawano na tym targu? Oczywiście wełnę, ale również noże, łój, owoce, chleb i mięso. Na rynku sprzedawano także produkty kapeluszników, grzebieniarzy, tokarzy i rękawiczników. Targ Wełny był niczym supermarket średniowiecza – z tym wyjątkiem, że nie było wózków zakupowych. Zamiast wdawać się w szczegóły dotyczące tych rzemieślników, wspomnę tylko, że na rynku znajdowały się również mennica, topnia kruszcu, giełda, komora celna oraz dom wójta. Tego wszystkiego było całkiem sporo!



Zakończenie

I tak dobiegliśmy do końca naszej opowieści. Mam nadzieję, że historia wrocławskiego rynku była emocjonująca. Starałem się przedstawić, dlaczego powstał i jakie były jego uwarunkowania historyczne.

Jednak zanim się pożegnamy, warto zadać sobie jedno pytanie: co tak naprawdę kryje się w mrokach tej pięknej, ale niegdyś nieprzyjemnej przestrzeni? Zastanów się, ile tajemnic noszą ze sobą te brukowane ulice i wspaniałe kamienice. Bo przecież rynek nie jest tylko miejscem handlu, ale także świadkiem dramatycznych wydarzeń, które miały miejsce w jego cieniu.

Wiesz, że w XIII wieku Wrocław był miejscem, gdzie krzyżowały się nie tylko szlaki handlowe, ale i losy ludzi? Mówi się, że w podziemiach rynku, w dawnych czasach, ukrywano nie tylko skarby, ale i mroczne sekrety – spiski, zdrady i niesprawiedliwości, które mogły zmienić bieg historii. Może wciąż żyją tam duchy dawnych kupców, którzy poświęcili wszystko dla zysku? Może ich echo słychać w szumie tłumów, gdy ludzie przechodzą obok?

A może rynek to miejsce, które wciąż kryje w sobie nieodkryte historie? Bo choć wydaje się, że znamy jego przeszłość, to z każdym krokiem odkrywamy nowe tajemnice. Dzieje Wrocławia są pełne nieoczekiwanych zwrotów akcji, a każdy kamień na tym rynku mógłby opowiedzieć swoją opowieść.

Dlatego nie żegnajmy się na zawsze. Może przyjdzie dzień, gdy znów spotkamy się w tym miejscu i odkryjemy, co jeszcze skrywa w sobie Wrocław. Może wtedy, w mroku jego historii, znajdziemy coś, co całkowicie odmieni nasze spojrzenie na to, co uznawaliśmy za znane.

Do zobaczenia – miejmy nadzieję, że wkrótce… i że nie będzie to nasze ostatnie spotkanie!


  1. Harasimowicz Jan (red.). Encyklopedia Wrocławia. Wielka, mądra księga, co stoi na półce i straszy, że znajdziesz w niej wszystko o Wrocławiu. Wrocław: Wydawnictwo Dolnośląskie, 2000.
  2. Świechowski Zygmunt i Wrzesińska Janina (red.). Wrocław Jego dzieje i kultura. Przewodnik po tajemnicach i klimatach Wrocławia, który zrobiłby furorę na spotkaniu historyków (czytany przy świecach dla lepszego efektu). Warszawa: Wydawnictwo Arkady

🌐 Internet – skarbnica wiedzy:

  1. Hotel Europejski Wrocław. „Rynek Wrocław – Historia i ciekawostki”. Ciekawostki prosto od hotelarzy, którzy wiedzą, co i gdzie się dzieje. Oczywiście o rynku.
    https://europejskiwroclaw.pl/blog/rynek-wroclaw/
  2. wroclaw.pl. „Średniowieczny hipermarket, czyli Rynek we Wrocławiu”. Artykuł, który pokazuje, że rynek to nie tylko ładne kamieniczki, ale także – niespodzianka – najstarszy market w mieście!
    https://www.wroclaw.pl/dla-mieszkanca/sredniowieczny-hipermarket-czyli-rynek-we-wroclawiu-to-jedno-z-najpiekniejszych-miejsc-w-naszym-miescie-wroclawskie-hitstorie
  3. Hotel Lothus. „8 ciekawostek o Rynku we Wrocławiu”. Krótko, ale treściwie – kilka smaczków o rynku dla każdego.
    https://lothuswroclaw.pl/8-ciekawostek-o-rynku-we-wroclawiu/
  4. visitWroclaw.eu. „Rynek we Wrocławiu”. Niezbędnik turysty i fana architektury, żeby się nie zgubić w jednym z najładniejszych miejsc w Polsce.
    https://visitwroclaw.eu/miejsce/rynek-we-wroclawiu
  5. Onet Podróże. „Rynek we Wrocławiu – historia, ciekawostki”. Słynny portal z pomocą wrocławskim poszukiwaczom przygód.
    https://podroze.onet.pl/rynek-we-wroclawiu-co-warto-zobaczyc-historia-ciekawostki/7rzyh1c
  6. Batogospot. „Rynek we Wrocławiu – 20 ciekawostek”. Najlepsze ciekawostki w pigułce. Idealne na szybkie czytanie w drodze na rynek.
    https://www.batogospot.pl/rynek-we-wroclawiu-20-ciekawostek/
  7.  Narodowym Instytucie Dziedzictwa.

Bibliografia w stylu „nauka z przymrużeniem oka” – niech wiedza cieszy! 😄

Obiecane mapy

Nie martw się, nie musisz przepisywać trasę wędrówki. Wystarczy, że zeskanujesz kod QR, aby mieć te same mapy na swoim telefonie. Co więcej, jeżeli będziesz chciał, to mogą Cię pokierować po tej niesamowitej przygodzie, krok po kroku.

Jak dojść z dworca PKP (Wrocław Główny) do rynku?

Plan oprowadzania, od Nowego Targu do rynku.