Sekrety wrocławskiego ratusza – kamienny świadek dziejów miasta

✍️ Paweł Słupianek, 1.10.2025
Powstało przy użyciu trzech filiżanek kawy, której nie lubi, i odrobiny średniowiecznych dramatów – niczym dobrych romansów. ☕📜


Wstęp


Gdy będziesz na wrocławskim rynku, zatrzymaj się na chwilę przy ratuszu i przyjrzyj mu się uważnie. Na pewno pojawią się w Twojej głowie pytania na jego temat, a z pewnością Cię oczaruje. Jeśli Cię zaciekawi, odwróć na moment głowę i spójrz na ludzi. Co widzisz? Pędzących do pracy, na zakupy lub spieszących się, by załatwić inne ważne sprawy? Tak, to prawda – oni się spieszą. My jednak mamy chwilę, by dostrzec piękno tej budowli i po cichu zachwycić się jej historią.


Zatrzymaj się przy ratuszu – odkryjesz więcej, niż myślisz



Dobrze, teraz kiedy już nacieszyłeś oczy pięknem bijącym od ratusza, nadszedł czas, aby opowiedzieć Ci trochę o burzliwych losach tej niezwykłej budowli. Nie, nie zawsze wyglądała tak, jak dziś – ba, nie zawsze pełniła nawet funkcję ratusza, czyli siedziby administracji miejskiej. Zdradzę Ci tylko, że była przebudowywana aż trzykrotnie, ale do tego jeszcze wrócimy. Zacznijmy więc od samego początku.

Ratusz, "Wrocław jego dzieje i kultura", Zygmunt Świechowski

Ratusz we Wrocławiu.
Źródło: Z. Świechowski, Wrocław jego dzieje i kultura



Dlaczego ratusz powstał – i czemu nie od razu tu?


Zaczniemy od czasów panowania Henryka Brodatego – tak, to dobry pomysł, aby właśnie od niego rozpocząć naszą opowieść. Jak to zwykle bywa, historia wrocławskiego ratusza nie zaczyna się tu i teraz, lecz około XIII wieku, nieopodal stąd, bo zaledwie 1,5 km dalej, na Ostrowie Tumskim. To właśnie tam przeniesiemy się teraz w naszej opowieści.


Henryk Brodaty (1228-1238),
Polona – Biblioteka Narodowa, sygn. DŻS XII 8b/p.35/24. (dostęp online: https://polona.pl/preview/3d9ea2a7-2346-4d61-b2a8-6acd2ec3e428 )

Ostrów Tumski. Źródło: Paweł Słupianek



Miasto, które miało kilka serc

Wiesz, jak wyglądał dzisiejszy Wrocław przed XIII wiekiem? Być może Cię to zaskoczy, ale ówczesny Wrocław był ośrodkiem policentrycznym. Oznacza to, że składał się z kilku skupisk równorzędnych pod względem funkcji i znaczenia.


Był ośrodek na Ostrowie Tumskim, gdzie rezydował książę. Na prawym brzegu, w Ołbinie, znajdował się duży ośrodek składający się z dwóch osad – jedna należała do rodu Włostowiców, a druga do Mikosa Mikory – oraz osady na wyspie Piasek. Nie można też zapomnieć o osadzie produkcyjno-handlowej przy ówczesnym kościele Marii Egipcjanki (dziś św. Krzysztofa), która obecnie znajdowałaby się w okolicach Galerii Dominikańskiej.


Mapa osadnictwa we Wrocławiu w VI – XIII w. Źródło: Z. Świechowski, Wrocław jego dzieje i kultura



Targ, który zniknął – decyzja księcia, czy dzieło przypadku?


Teraz skupmy się na osadzie na Ołbinie. Jak już wspomniałem, była to największa z ówczesnych osad, skupiająca najwięcej mieszkańców. Co ciekawe, działał tam także wielki targ należący do klasztoru św. Wincentego na Ołbinie, który miał duże znaczenie gospodarcze. Niestety, 22 czerwca 1232 roku książę Henryk Brodaty zlikwidował go, a straty poniesione przez klasztor zostały zrekompensowane zyskami z innych targów.


W literaturze przedmiotu można znaleźć wzmianki, że Ołbiński targ już wcześniej tracił na znaczeniu gospodarczym – i być może faktycznie tak było. Jednak historyk T. Silnicki przytacza w swoich badaniach słowa papieża, skierowane do Henryka Brodatego, zapisane w źródle „Monumenta Poloniae Vaticana”: Consuetudine predecessorum, quae potius dici potest confusio, co można przetłumaczyć jako: „[Dąży] do zachowania zwyczajów przodków, które raczej należałoby nazwać obłędem”.


Czy ten papieski komentarz mógł być przyczyną lub skutkiem likwidacji targu należącego do klasztoru św. Wincentego? Trudno powiedzieć. Zastanawia jednak, co skłoniło papieża do tak ostrych słów pod adresem Henryka Brodatego – czy była to chwilowa emocja, czy może wynik głębokiej analizy jego działań.

Niemniej, będąc na miejscu Henryka Brodatego, nie wyznaczałbym nowego miejsca dla zaplecza handlowego i rozwoju miasta komunalnego, jak to ostatecznie stało się na lewym brzegu Odry. Zamiast tego rozbudowywałbym Ołbin, bo tam istniało już odpowiednie zaplecze.
Z drugiej strony wyznaczenie nowego miejsca handlowego na lewym brzegu można tłumaczyć przebiegiem ważnych szlaków handlowych, prowadzących m.in. do Pragi i Krakowa. Kontrargumentem dla mojej hipotezy mogą być z kolei trakty biegnące na północ – do Gdańska, Poznania czy nawet na Litwę.


Tak czy inaczej, pozostawmy te domysły – i tak nigdy nie dowiemy się, dlaczego książę wrocławski zdecydował się zlikwidować targ na Ołbinie i przenieść ciężar tworzenia miasta komunalnego na lewy brzeg Odry, zamiast rozwijać prawy, w którym zaplecze już istniało.


Pozostańmy więc przy oficjalnej wersji, że targi na Ołbinie stopniowo traciły na znaczeniu gospodarczym.


Tak więc, pokrótce opowiedziałem Ci o gospodarczych perypetiach Henryka Brodatego związanych z ośrodkami handlowymi (targami) oraz o moich własnych hipotezach dotyczących likwidacji targu na Ołbinie. Jeszcze raz podkreślam – są to jedynie moje przypuszczenia, nigdzie niepotwierdzone w źródłach.


No dobrze, więc jak myślisz – czy książę Henryk od razu wyznaczył miejsce pod przyszły rynek tam, gdzie znajduje się on dzisiaj? Otóż nie. Kolejna próba ulokowania ośrodka handlowego miała miejsce w rejonie pomiędzy mostem Piaskowym a kościołem św. Krzysztofa. Jednak i to miejsce nie spełniło założonych celów.


A Nowy Targ? Cóż… na to pytanie możesz już odpowiedzieć sobie sam. Tak oto docieramy do miejsca, w którym stoi obecny ratusz.


Pierwsze miasto – projekt czy przypadek?

Wrocław – schemat rozplanowania miasta lokacyjnego wg J. Pudełki, oprac. O. Czerner. Źródło: M. Chorowska, Średniowieczna kamienica mieszczańska we Wrocławiu.


Oczywiście warto wspomnieć, że protomiejskie założenie Wrocławia miało kształt jajowaty o wymiarach około 1000 na 700 metrów i obejmowało powierzchnię około 52 hektarów. Był to tzw. plan szachownicowy, wywodzący się z tradycji rzymskiej, w którym arterie komunikacyjne biegły zgodnie z kierunkami świata. Plan szachownicowy stał się podstawą formowania wielu europejskich miast, począwszy od Hiszpanii.


Ratusz, który był halą targową


Kiedy został zbudowany ratusz? Jak wyglądał na początku? Kto go wzniósł i jakie pełnił funkcje? Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy, to, że obecny ratusz pełnił funkcje administracyjne miasta i wyglądał mniej więcej tak, jak teraz – może jedynie odrestaurowany. Takie myśli zapewne też Ci się nasunęły, prawda?


Ku Twojemu zaskoczeniu, ratusz nie pełnił wyłącznie funkcji administracyjnych. W jego murach można odnaleźć elementy charakterystyczne dla warowni, i to nie tylko – ale o tym opowiem Ci już niedługo. Teraz spójrz uważnie na ściany ratusza. Czy nie wydają Ci się, że skrywają jakąś tajemnicę? Gwarantuję Ci, że jest ich więcej niż jedna.


Gdybym Ci powiedział, że na początku ratusz miał prostą formę architektoniczną, pewnie byś mi nie uwierzył. Jeśli dodam, że nie pełnił funkcji administracyjnej, lecz handlową, to pomyślisz, że zwariowałem. No cóż, taka jest jednak prawda.


Zdradzę Ci drobną tajemnicę — a nawet kilka, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz. Na początku ratusz pełnił funkcję drugiego Domu Kupieckiego i możemy przypuszczać, że powstał około 1299 roku. Kto go zbudował? Wiemy tylko, że w księgach wydatków, zwanych Henricus Pauper, pojawiają się zapisy o wypłatach dla budowniczych Martina i Alberica. Możemy się jedynie domyślać, że to oni wtykali ręce w budowę ratusza, choć jeszcze raz podkreślam — są to tylko przypuszczenia.

W tym momencie nasuwają się dwa kolejne pytania: jak wyglądał ratusz pełniący wtedy funkcję drugiego Domu Kupieckiego oraz czy istniał pierwszy Dom Kupiecki i co się z nim stało?

Na początek zajmiemy się pytaniem, jak wyglądał ówczesny ratusz.


Prostota, która mogła zachwycać?


Drugi Dom Handlowy, który jest obecnie ratuszem, w początkowych latach swojego istnienia nie był wyszukaną budowlą. Był po prostu halą z wieżą — i to jest najważniejsze.


Jeśli to Ci nie wystarczy, dodam, że była to dwunawowa hala, mająca tylko parter, podpiwniczona, a jej wysokość sięgała 6 metrów ponad ówczesny poziom gruntu. Wieża była kwadratowa i razem z halą miała niewielkie okna. Mury mogły mieć grubość nawet 1,5 metra — sporo, prawda? Tak grube mury miały chronić przed rabunkiem i pożarem.

Ratusz we Wrocławiu około 1300 r., rekonstrukcja Pawła Słupianka wg Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura
Ratusz we Wrocławiu około 1300 r., rekonstrukcja Pawła Słupianka wg Z. Świechowskiego, Wrocław jego dzieje i kultura


Wejścia do drugiego Domu Handlowego prawdopodobnie były dwa — od strony wieży, czyli od zachodu i od wschodu, jednak niektórzy przypuszczają, że wejść mogło być aż dziewięć. Sprawę wejść zostawmy jednak już w spokoju.


Czy wiemy, z jakiego materiału została wykonana hala i jakie mogła mieć wymiary? Dolne części mogły być zbudowane z kamienia, a górne z cegły układanej w wiązaniu gotyckim. Co do rozmiarów — 29 na 15 metrów.


Dobra, zostawmy już te szczegóły techniczne, bo nie są nam do niczego potrzebne, a nawet mogą być zbędne, zważywszy na to, że pojawią się nowsze badania archeologiczne, które mogą zaprzeczyć tak szczegółowym danym.


A jednak było ich więcej. Hala targowa, która przetrwała?


Drugi Dom Kupiecki — pewnie teraz zastanawiasz się, czy istniał pierwszy Dom Kupców, a jeśli tak, to gdzie się znajdował i jak wyglądał?


Zestawienie planów I i II Domu Kupców. Ratusz wrocławski M. Zlat
Zestawienie planów I i II Domu Kupców. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski


Istniał, choć muszę ponownie zaznaczyć, że są to przypuszczenia. Wzmianki mówią, że Pierwszy Dom Kupców Obcych znajdował się w obrębie franciszkańskiego kościoła św. Jakuba, pomiędzy głównym korytem Odry a jej odnogami. Powojenne badania sugerują, że mogło to być miejsce kościoła Klarysek. Dlaczego kościół jednak mógł być halą targową?


Kościół Klarysek nie pasuje do wytycznych dotyczących budowy kościołów z tamtych czasów, a więc do przepisów reguły klasztornej żeńskich i męskich klasztorów franciszkańskich. Natomiast lepiej odpowiada architekturze Drugiego Domu Kupieckiego, czyli naszego ratusza.

Wymiary Pierwszego Domu Kupieckiego z kwadratową wieżą wynosiły 13,60 metra na 25,60 metra. No ale…

ościół Urszulanek (Klarysek) we Wrocławiu, fot. K. Gorazdowska; Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.

Kościół Urszulanek (Klarysek) we Wrocławiu, fot. K. Gorazdowska; Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.

Wiesz, nad czym się zastanawiam? Zobacz — przed pierwszą lokacją miasta, w 1241 roku, miał miejsce najazd tatarski. Jan Długosz tak opisuje te wydarzenia, choć trzeba pamiętać, że nie żył w tamtych czasach, a swoją wiedzę czerpał ze źródeł pisanych, które same w sobie mogły przedstawiać zafałszowaną, jednostronną wersję wydarzeń:


„Tatarzy zaś, zastawszy miasto spalone i ogołocone, zarówno z ludzi, jak i z jakiegokolwiek majątku, oblegają zamek wrocławski.”

— Jan Długosz


Kolejny fragment tego wydarzenia:


„Lecz gdy przez kilka dni [Mongołowie] przeciągali oblężenie, nie usiłując zdobyć [zamku], brat Czesław z zakonu kaznodziejskiego, z pochodzenia Polak, pierwszy przeor klasztoru św. Wojciecha we Wrocławiu, który sam z braćmi ze swojego zakonu i innymi wiernymi schronił się na zamku wrocławskim, modlitwą ze łzami wzniesioną do Boga odparł oblężenie.
Kiedy bowiem trwał w modlitwie, ognisty słup zstąpił z nieba nad jego głowę i oświetlił niewypowiedzianie oślepiającym blaskiem całą okolicę i teren miasta Wrocławia.”


Źródło: historiaposzukaj.pl,


To może oznaczać, że na starych wendeckich cegłach w kościele Klarysek (gdzie rzekomo miał znajdować się pierwszy Dom Kupców Obcych) mogły zachować się osmolone ślady po pożarze z 1241 roku. Byłby to dodatkowy dowód, iż budynek powstał między rokiem 1241 a 1299, a co za tym idzie — że właśnie w nim znajdowali się kupcy. Dobrze, nie wchodźmy jednak w kompetencje archeologów.

Kościół Urszulanek (Klarysek) we Wrocławiu. Fot. T. Przypkowski, Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Kościół Urszulanek (Klarysek) we Wrocławiu; Szczegóły murów odsłoniętych podczas badań. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Kościół Urszulanek (Klarysek) we Wrocławiu. Fot. T. Przypkowski, Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Kościół Urszulanek (Klarysek) we Wrocławiu; Szczegóły murów odsłoniętych podczas badań. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski. (Zręby obecnego kościoła wzniesiono z cegły gotyckiej w układzie tzw. wendyjskim, charakterystycznym dla budowli we Wrocławiu z pierwszej połowy XIII wieku.)


Hala targowa, która stała się świątynią Boga.



Zostaje jeszcze jedna kwestia — czy możliwe jest, że przeznaczenie budynku zmieniło się z handlowego na kościelne? Czy znamy takie przypadki w historii? Oczywiście, już podaję kilka przykładów:

Hala Sukienników w Ypres około 1200 r. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Hala Sukienników w Ypres około 1200 r. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Uniwersytet katolicki w Louvain. Dwunawowa hala dawnego Domu Sukienników z XV w., zaadaptowany w r. 1432 na reprezentacyjny budynek uniwersytecki.Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Uniwersytet katolicki w Louvain. Dwunawowa hala dawnego Domu Sukienników z XV w., zaadaptowany w r. 1432 na reprezentacyjny budynek uniwersytecki.Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.


Jako ciekawostkę mogę Ci powiedzieć, że w pierwszym Domu Kupieckim Obcych, w latach 1234–1238, osiedlili się franciszkanie, którzy przybyli do Wrocławia.


No dobrze, ale to dopiero początki. Spójrz jeszcze raz na ratusz — zobacz, jak diametralnie różni się od pierwotnego opisu prostej bryły architektonicznej. Wszystko dlatego, że przez wieki przeszedł trzy największe przebudowy


Dlaczego ratusz z „brzydkiego kaczątka” stał się pięknym łabędziem?


Wyobraź sobie, że ten piękny budynek, jakim jest ratusz, przeszedł tylko trzy duże przebudowy — około 1328–1360, 1428 oraz 1470–1504. Oczywiście nie oznacza to, że poza tymi okresami nie było żadnych remontów czy innych robót budowlanych — takie prace również miały miejsce.


Musimy też pamiętać, że wielkie przebudowy ratusza są jedynie skutkiem, a przyczyny zwykle wynikają z decyzji władz miejskich. Te z kolei zależały od ogólnej sytuacji panującej w księstwie. Sytuacja księstwa wrocławskiego była dynamiczna, ale na spokojnie postaram się opowiedzieć Ci o związkach między księciami — jako najwyższym symbolem władzy — a władzami miejskimi, a także o tym, jak te relacje przekładały się na przebudowy ratusza.


Polityczna karuzela książąt: ratusz tańczący w rytmie kaprysów władzy


Zacznijmy od ogólnej sytuacji książąt, aby lepiej zrozumieć kontekst powstania i rozbudowy ratusza. Pamiętasz, jak opowiadałem Ci o Henryku Brodatym, który w 1211 roku ściągnął odpis Prawa Magdeburskiego do Złotoryi? Jednak musisz pamiętać, że dokument lokacyjny na prawie magdeburskim został nadany dopiero w 1261 roku.


Dlaczego Prawo Magdeburskie było tak ważne? Ogólnie rzecz biorąc, Prawo to nadawało miastu przywileje i nakładało obowiązki, między innymi:

  • Nadawała uprawnienia do ustanowienia samorządu miejskiego.
  • Zapewniała niezależność sądowniczą.
  • Ustanawiała prawo handlowe i rzemieślnicze.


No dobrze, ale musimy pamiętać, że lokacja miasta na prawie magdeburskim była procesem rozciągniętym w czasie. Na początku trwały przygotowania do tego ważnego wydarzenia. To jednak suche fakty, a jak to wyglądało w przypadku Wrocławia? Jak myślisz — czy coś wiemy na ten temat?


Henryk – pierwszy człowiek między ludem a księciem


Wiemy, że Wrocław w swoich pierwszych latach miał na czele wójta o imieniu Henryk, prawdopodobnie szlachcica z dobrymi kontaktami na dworze Henryka Brodatego. Wójt Henryk nie był jedynie urzędnikiem księcia, który opiekował się nowo powstałym miastem — pełnił też funkcję reprezentanta mieszkańców wobec księcia. Oczywiście pobierał wynagrodzenie za pełnioną funkcję.


Stwierdzenie, że był urzędnikiem księcia, to pojęcie dość lakoniczne — czym dokładnie się zajmował? Wójt sprawował władzę administracyjną i przewodniczył sądowi miejskiemu, który tworzyli ławnicy wybierani spośród mieszczan. To był dopiero początek, bo zarówno miasto, jak i zakres obowiązków ewoluowały.


Prawo Magdeburskie: miało być sprawiedliwie, wyszło jak zwykle


W 1261 roku nastąpiła tzw. druga lokacja miasta na prawie magdeburskim, dokonana przez księcia Henryka III i jego brata Władysława. W dokumencie lokacyjnym zapisano:

„Dążąc do zapewnienia naszemu miastu Wrocławowi korzyści i sławy, nadajemy łaskawie ubiegającym się o to mieszczanom naszym, zarówno im, jak i ich potomnym, prawo miasta Magdeburga w obrębie, czyli wewnątrz murów naszego miasta.”


Co ważne, nowa lokacja dała początek radzie miejskiej — zatem w 1261 władze Wrocławia składały się już z wójta, rady i ławy.


Obowiązki administracyjne: dobra wola, gorzkie owoce


Rada miejska miała następujące obowiązki:

  • Troska o bezpieczeństwo miasta.
  • Nadzór nad cechami rzemieślniczymi.
  • Budowa oraz utrzymanie ulic i murów miejskich.
  • Pobieranie podatków.
  • Zarządzanie majątkiem miasta.
  • Ustalanie i kontrolowanie miar, wag oraz cen.


Do kompetencji ławy należało:

  • Sprawowanie sądownictwa w sprawach kryminalnych i cywilnych.
  • W posiedzeniach ławy przewodniczył wójt.


Pierwsze posiedzenia rady odbywały się na powietrzu? Historia, (tylko) nie do Poznania.


Hola, hola… zobacz, jest pewna nieścisłość. Przypuszcza się, że ratusz zaczęto budować w 1299 r., czyli Dom Kupców, z kolei przypuszcza się, że rada pierwszy raz zebrała się w 1254 r. Natomiast drugi akt lokacyjny na prawie magdeburskim ustanowiono w 1261 r. Czyli tak naprawdę, według tej chronologii, w 1254 r. były początki organizacyjne rady miasta. I tutaj należy zadać sobie pytanie: jeżeli pierwsza rada powstała w 1254 r., a jeszcze nawet nie istniał drugi Dom Kupców, to gdzie odbywały się posiedzenia rady? To chyba pozostanie wielką tajemnicą.


Budynek obrad dla rady: koniec improwizowanych zebrań?


No dobrze, ale w końcu rada miasta musiała gdzieś obradować. Czy coś wiemy na ten temat? Oczywiście, w latach 1328–1333 wybudowano izbę rady, zwaną również Consistorium. Znajdowała się ona w północnej części ratusza, czyli ówczesnego Domu Kupców. Oczywiście to mało mówi, więc spójrz na zdjęcie poniżej — tam dokładnie pokazano, w której części się znajdowała. Poza tym niewiele wiemy o tym budynku: z czego był zbudowany — czy z drewna, czy już z kamienia, jakich był rozmiarów. Przynajmniej jednak wiemy, gdzie się znajdował i że na początku był budynkiem obronnym.

Ratusz we Wrocławiu, izba rady (Consistorium)., rekonstrukcja Pawła Słupianka wg Z. Świechowskiego, Wrocław jego dzieje i kultura
Ratusz we Wrocławiu, izba rady (Consistorium)., rekonstrukcja Pawła Słupianka wg Z. Świechowskiego, Wrocław jego dzieje i kultura
Ratusz we Wrocławiu, izba rady (Consistorium)., rekonstrukcja Pawła Słupianka wg Z. Świechowskiego, Wrocław jego dzieje i kultura
Kolor czerwony oznacza izbę rady (Consistorium) jako obiekt dobudowany.


No dobrze, wiemy, że rada już miała swoje pomieszczenie i czym się zajmowała, ale ilu członków ją tworzyło, jak były podzielone ich obowiązki i jakie zdarzenia zachodziły w tej instytucji? Ciekawi Cię to? W takim razie opowiem Ci o tym trochę więcej


Jak wzniecić gniew tłumu: poradnik dla średniowiecznych radnych (część 1: przewodnik po zamieszkach)


Tak jak wspomniałem, pierwsza rada zebrała się w 1254 roku. Rajców na początku było niewielu, zaledwie sześciu. Jeden sprawował pieczę nad wagą, drugi nad handlem, a trzeci administrował dochodami. Byli wybierani co roku w środę popielcową, z tym że każdy rajca odchodzący mógł wskazać swojego następcę. Nie trudno się domyślić, że tak właśnie się działo.


Do rady wchodzili bogaci kupcy, sukiennicy oraz właściciele uprzywilejowanych kramów, natomiast do rady nie byli dopuszczani drobni kupcy i rzemieślnicy, co musiało wzbudzać w nich gniew. Mamy nawet przykłady buntów, ale to już trochę inna historia — zostawmy ją na razie w spokoju.


Rada dla rady – jak bogacze zaczęli degradować miasto (część 2: przewodnik po zamieszkach)


No dobrze, pamiętasz, jak trochę opowiadałem Ci o ławnikach i wójcie? W 1281 roku ławników było dwunastu, a ich imiona były notowane w księgach miejskich aż do roku 1741. Niestety, albo stety, wójtostwo mogło być dziedziczone lub sprzedawane. Pewnie już domyślasz się, co się wtedy stało?


Dokładnie tak — wójtostwo zostało sprzedane, i to w 1292 roku, kiedy kupił je Werner Schertelzahn. Kilka lat później, bo w 1324 roku, rada miejska wykupiła aż 75% udziałów wójtostwa od Jana Schertelzana. Co się stało z pozostałymi 25% udziałów? Tak, dobrze myślisz — miasto odkupiło je od Jana Mollensdorfa, który był spowinowacony z Schertelzanem. Stało się to w 1329 roku.


W ten oto sposób rada miasta przejęła kontrolę nad sprawami sądowymi. Oczywiście spłyciłem całą sprawę, żeby nie rozciągać naszej historii do ogromnych rozmiarów.


Wydaje się, że rada miasta składała się z bardzo zamożnych ludzi, którzy działali systematycznie, skoro niemal w tym samym czasie zarówno wybudowali dla siebie izbę rady miasta, jak i wykupili wójtostwo. Więc tym samym duchu zorganizowano również działalność Ławników – skoro Radni mieli swoją siedzibę, także i oni musieli otrzymać miejsce do wykonywania obowiązków.”


Kiedyś tu sądzono ludzi. Dziś to my próbujemy osądzić… jak wyglądała Izba Sądowa.


Naturalną konsekwencją było więc powstanie Izby Sądowej Izby Wójtowskiej, w której ławnicy rozstrzygali spory. Wiadomo, że w 1343 roku wybudowano ją niedaleko Izby Rady. Czy możemy dziś z całą pewnością odtworzyć jej wygląd? Cóż, to pytanie musi pozostać bez jednoznacznej odpowiedzi. Czy troszkę mało Ci o niej opowiedziałem? Spokojnie, za niedługo opowiem Ci troszkę więcej.

Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca m.in. Izbę Sądową, Izbę Wójtowską oraz późniejsze podwyższenie budynku o jedno piętro. Opracowanie: Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura.
Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca m.in. Izbę Sądową, Izbę Wójtowską oraz późniejsze podwyższenie budynku o jedno piętro. Opracowanie: Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura.
Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca m.in. Izbę Sądową, Izbę Wójtowską oraz późniejsze podwyższenie budynku o jedno piętro. Opracowanie: Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura.
Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca m.in. Izbę Sądową, Izbę Wójtowską oraz późniejsze podwyższenie budynku o jedno piętro. Opracowanie: Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura. Kolorem czerwonym oznaczono obiekty dobudowane.”


Najważniejsze wydarzenia w wersji turbo


Teraz, aby usystematyzować wiedzę, przedstawię Ci najważniejsze wydarzenia. Dzięki temu nie zgubimy się w natłoku informacji i będziemy mogli spokojnie przejść dalej.


Data

Wydarzenie

1254

Zebranie się pierwszej rady miejskiej

1261

Lokacja miasta na prawie magdeburskim (ostatni akt lokacyjny)

1299

Wybudowanie Drugiego Domu Kupców

1328-1333

Wybudowanie Izby Rady (Consistorium)

1343

Wybudowanie Izby Sądowej


Daj radcy grzędę, a on: wyżej siędę


No dobrze, skoro już wiemy, że Rada Miasta miała taki rozmach w działaniu, czy zakończyli swoje plany tylko na wykupieniu wójtostwa, wybudowaniu Izby Rady i Izby Sądowej? Otóż nie, jak bawić się, to bawić się na całego. W literaturze możemy się doszukać wzmianki, że w1324 – 1329 ratusz zostaje wykupiony z rąk prywatnych, Oczywiście ratusz, to znaczy Drugi Dom Kupców.


Legalny nepotyzm zapada… demony ludu wychodzą z mroków. (część 3: przewodnik po zamieszkach )


Niestety musimy trochę „załamać” chronologię i wrócić do dwóch kwestii. Pierwsza z nich dotyczy tego, czy początkowo, gdy rajców było tylko sześciu, nie kusiło ich, by oprócz rozszerzenia swojej władzy, zwiększyć również liczebność Rady Miasta? Oczywiście, że kusiło! I doprowadzili do tego, że już w 1296 roku Rada postanowiła zwiększyć swój skład — zamiast 6 rajców miało być 8, a następnie 12. Zmiany te wprowadzano w środę popielcową.


Najwidoczniej jednak 12 rajców to także była niewielka liczba, bo w latach 1333–1343 postanowiono zwiększyć ich liczbę do 32. Co więcej, pragnęli uzyskać potwierdzenie dziedziczności urzędu, na co zgodził się król Jan Luksemburski. Czyli widzimy, że administracja miasta nie działała w próżni, podlegali książętom i królom.


Intryga Rady? Gdy książęta gubią się w walce o władzę


Skoro już jesteśmy przy królach i książętach, warto zapytać, jak na rosnący wpływ rady miejskiej zapatrywali się książęta i co w ogóle robili, gdy Rada zaczynała zagarniać coraz większy zakres władzy?


Otóż książęta byli pochłonięci swoimi własnymi sprawami, czyli walką o władzę, a ich działania — choć nie bezpośrednio — wpływały na dzisiejszy kształt ratusza. Ciekawi Cię, co dokładnie robili książęta? No to zaczynamy.

„…Wnet chciwość wszelkich zbrodni rozrodziła plemię,
Wtedy zniknęła ufność, podniosły się wieże…” Jan Kochanowski

Henryk IV Prawy (Probus). Źródło: https://itoldya420.getarchive.net

Henryk IV Prawy (Probus). Źródło: https://itoldya420.getarchive.net


Gdy umiera Henryk IV w 1290 roku, zaczyna się walka o jego schedę, która zdecydowanie negatywnie wpływa na sytuację polityczną i gospodarczą księstwa wrocławskiego. O księstwo to zaczynają rywalizować Henryk Gruby, książę lednicki, oraz Henryk, książę głogowski.


Zgadnij, kto wygrał? Tak, Henryk — książę legnickizajmuje Wrocław w 1291 roku. Henryk książę lednicki, by obronić się przed księciem głogowskim, wpuszcza wodę do wałów obronnych miasta.


Po czterech latach walki obaj książęta mają dosyć i w 1295 roku zawierają pokój: książę lednicki pozostaje we Wrocławiu, a książę głogowski otrzymuje inne tereny.


I co myślisz? Czy od tego czasu żyli długo i szczęśliwie? Oczywiście, że nie — to byłoby zbyt piękne.


W 1296 roku umiera książę legnicki. Teraz quiz dla Ciebie — kto po Henryku, książę legnickim, obejmuje panowanie we Wrocławiu? Henryk, książę z Głogowa? To by było zbyt piękne. Władzę we Wrocławiu przejmuje Bolko I, książę świdnicki.

Nagrobek Bolka I Surowego w Krzeszowie. Rekonstrukcja barwna oryginału, Źródło: https://pl.wikipedia.org
Nagrobek Bolka I Surowego w Krzeszowie. Rekonstrukcja barwna oryginału, Źródło: https://pl.wikipedia.org


Bolko I i zagadki jego surowego panowania?


Zatrzymajmy się na chwilę i opowiem Ci dwa zdania o Bolku I, księciu świdnickim. Wyobraź sobie, że Bolko, zwany również „Surowym”, postanowił ściągnąć zaległe podatki od mieszkańców Wrocławia, ponieważ ci nie płacili ich przez cztery lata, spowodowało to bunt mieszczan, ale Bolko I Surowy poradził sobie z tym problemem po swojemu. Cóż mu pozostało? Zapowiedział rządy silnej ręki. Zmarł w 1301 roku — przypuszczam, że niejeden Wrocławianin upił się z radości.


Cicho sza! Rajcy przejmuje władzę!


Słuchaj dalej, bo robi się naprawdę ciekawie. Otóż po śmierci Bolka I w 1301 roku władzę przejmują rajcy wrocławscy, którzy wraz z rycerstwem proszą o opiekę biskupa wrocławskiego, Henryka z Wierzbna. Pewnie zastanawiasz się teraz: „Jak to możliwe?” Na to pytanie mogę odpowiedzieć, że wydaje mi się, że nikt nie spodziewał się nagłej śmierci księcia, co stworzyło lukę w rządach książęcych. Rajcy natomiast mieli na tyle przytomne umysły, że przejęli władzę. Ciekawe, prawda? No ale,


później jest już z górki — po krótkich rządach rajców pojawiają się tylko dwaj władcy, o których nie będę się rozpisywał: Wacław II, Bolek Legnicki oraz Henryk IV. W 1335 roku Wrocław przechodzi pod panowanie czeskie.


Tą długą historią chcę Ci pokazać, że gdy książęta walczyli ze sobą, czyli władza zwierzchnia była niestabilna, miasto nie rozwijało się, a na pewno nie ratusz. Pokazałem Ci również mechanizm,


który może prowadzić do nieprawidłowości i skupiania władzy w jednych rękach, czyli przejmowanie władzy przez rajców oraz przyrost administracyjny, co może prowadzić do nadużyć administracyjnych. Teraz Ci pokażę w zestawieniu rozwój ratusza wraz z wydarzeniami związanymi z władzą miasta oraz wydarzeniami związanymi z książętami.

Zmiany w ratuszuDziałanie radyDziałanie książąt
W 1211 roku książę Henryk Brodaty sprowadził odpis prawa magdeburskiego
W 1254 roku odbyło się pierwsze zebranie rady miejskiej.
W 1261 roku książęta Henryk III i Władysław dokonali lokacji miasta na prawie magdeburskim.
W 1290 roku zmarł książę Henryk IV.
W latach 1291–1295 toczyła się walka o Wrocław pomiędzy Henrykiem legnickim a Henrykiem głogowskim.
W 1291 roku Henryk legnicki zajął Wrocław
W 1296 roku liczba członków rady została zwiększona najpierw z 6 do 8, a następnie do 12.W 1296 roku zmarł Henryk, książę legnicki.

W 1296 roku Bolko I przejął panowanie nad Wrocławiem.
W 1299 roku pojawiły się wzmianki o drugim domu kupców.
W 1301 roku zmarł Bolko I.
W latach 1301–1302 władzę nad miastem przejęli rajcy.
W latach 1302–1305 panowanie nad miastem sprawował Wacław II.
W latach 1328–1333 wybudowano Izbę Rady (Consistorium).W latach 1324–1329 Dom Kupców został wykupiony z rąk prywatnych.




1324
Wykupienie 75% wójtostwa przez radę miejską
1311-1335
Panowanie Henryka IV
W 1335 roku Wrocław przeszedł pod panowanie Czech.
W 1329 roku rada miejska wykupiła 25% wójtostwa.
W latach 1333–1343 liczebność rady została zwiększona do 32 członków.
W 1343 roku wybudowano izbę sądową (Preatorium).


Dobra, mamy solidne podstawy, aby iść dalej.


Izba Sądowa: sprawiedliwość wisi w powietrzu

Więc nadszedł czas, żeby Ci trochę pogadać o niej – obiecuję, że nie będzie nudno!
Już wiesz, że około 1343–1357 zbudowano Izbę Sądową, w której odbywały się rozprawy sądowe. I znowu pojawia się ten sam schemat, co w przypadku Izby Rady, nieprawdaż? Jeżeli ławnicy obradowali już przed 1281 r., to gdzie rozstrzygali sprawy sądowe? Otóż w tym przypadku zaskoczę Cię, bo wiemy, gdzie obradowali… przed pręgierzem. Wyobrażasz sobie, że ławnicy rozstrzygali spory „prawne” pod gołym niebem — czy to zimą, czy latem, w upale lub w deszczu? Ja im naprawdę współczuję.


No dobrze, ale w 1343 doczekali się upragnionej Izby Sądowej, a wiesz, jak mniej więcej wyglądała w środku? Bo pewnie jesteś tego ciekawy. W sali, w której odbywały się rozprawy, możni — w tym wójt i ławnicy — zasiadali na podwyższeniu. Pewnie byli zadowoleni, że już nie muszą rozstrzygać spraw na wolnym powietrzu, zwłaszcza w zimowe dni.


Tropem zaginionej Izby Sądowej


No dobrze, ale gdy popatrzymy na dzisiejszy ratusz, to nie widzimy trzech parterowych budynków. Nawet do głowy by nam nie przyszło, że one tam się znajdują. Teraz widzimy piękny, piętrowy, jednolity budynek. To oznacza dwie rzeczy: po pierwsze, ratusz został scalony w jedną całość, a po drugie — nadbudowany. Zgadnij, kiedy to się stało?


Dokładnie tak, dzisiejszy ratusz został nadbudowany w latach 1343–1357. Na pewno nadbudowano Izbę Sądową i Izbę Rajców, ale czy nadbudowano II Dom Kupców? Niektórzy przypuszczają, że tak się stało. No dobrze, ale wnikliwi obserwatorzy historii Wrocławia powiedzą: „Hola, hola, czy o czymś nie zapomniałem?” I mają rację — zapomniałem wspomnieć o powstaniu portalu wschodniego, które miało miejsce w 1332 r.

Tak, tak, wiem – te obrazki już były, ale wrzucam je jeszcze raz dla przypomnienia, bo lepiej raz zobaczyć

Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca m.in. Izbę Sądową, Izbę Wójtowską oraz późniejsze podwyższenie budynku o jedno piętro. Opracowanie: Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura.
Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca m.in. Izbę Sądową, Izbę Wójtowską oraz późniejsze podwyższenie budynku o jedno piętro. Opracowanie: Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura.
Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca m.in. Izbę Sądową, Izbę Wójtowską oraz późniejsze podwyższenie budynku o jedno piętro. Opracowanie: Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura.
Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca m.in. Izbę Sądową, Izbę Wójtowską oraz późniejsze podwyższenie budynku o jedno piętro. Opracowanie: Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura.

 Kolorem czerwonym oznaczono obiekty dobudowane.


Jeszcze jedna ciekawostka o izbie ławników, o której na pewno nikt Ci nie powie. Otóż w Preatorium — niektórzy mówią, że jest to połączenie Izby Rajców oraz Izby Ławników, a niektórzy twierdzą, że znajdowało się pomiędzy Wójtostwem a Izbą Rady — w 1345 r. biskup Czesław z Pogorzeli pozwolił na urządzenie w owym Preatorium kaplicy, w której odbywały się nabożeństwa przed rozprawami rady i ławy. Ciekawe, prawda?


Refektarz, skarbiec i izba tajemnic


No dobrze, to zostawmy w spokoju parter, a zajmijmy się piętrem, który nadbudowano w 1345 roku. Piętro zawierało kilka pomieszczeń, ale największe nazywało się (i nazywa się) Wielką Salą, zwaną również Refektarzem, Salą książęcą, Izbą ławników oraz Skarbczykiem. Oczywiście schemat, jak to wyglądało (i wygląda), pokażę Ci obok. Nie będę Ci dokładnie opisywał, że nawa północna i zachodnia zostały dobudowane w XV wieku i całość zasklepiono, bo nie ma sensu o tym mówić — niech tym zajmą się archeolodzy i historycy, a my nie musimy wchodzić w takie szczegóły.

XV Ratusz wrocławski. Plan piętra. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
XV Ratusz wrocławski. Plan piętra. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Ratusz we Wrocławiu, Refektarz w 1937 r. Fot. R. Jagusz. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.

Ratusz we Wrocławiu, Refektarz w 1937 r. Fot. R. Jagusz. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.


… ale co się w niej odbywało? Pewnie takie pytanie chodzi Ci po głowie. Już spieszę z odpowiedzią — odbywały się tam najlepsze ówczesne imprezy patrycjuszy, od składania hołdu wybranemu samorządowi, po walki szermierzy czy inne dysputy. No dobrze, ale ogromna sala, w której odbywały się największe imprezy, nie mogła wyglądać zwyczajnie — musiała być nietuzinkowa i tak też było. Na bawiących się możnych spoglądały z góry rzeźby jelenia, niedźwiedzia, konia, smoka, syreny, astrologa i pijaka. Te wspaniałe rzeźby zwierząt znajdowały się na aż 161 zwornikach i 52 wspornikach.

zwornik – «konstrukcyjne zamknięcie sklepienia lub łuku» PWN

sklepienie – «konstrukcja budowlana w kształcie łuku, zamykająca od góry przestrzeń budynku» PWN

wspornik – «element architektoniczny podtrzymujący żebra sklepienia, balkony, rzeźby itp.» PWN

Ratusz we Wrocławiu, wsporniki. M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Ratusz we Wrocławiu, wsporniki. M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Ratusz we Wrocławiu, wspornik. M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Ratusz we Wrocławiu, wspornik. M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Ratusz we Wrocławiu, wspornik. M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Ratusz we Wrocławiu, wspornik. M. Zlat, Ratusz wrocławski.


Księga Henricus Pauper i zagadka wieży


Została nam jeszcze jedna rzecz do omówienia… wieża, ale z nią wiąże się pewien problem, który powinien zostać rozwiązany przez archeologów. Już Ci mówię, o co chodzi. Bo widzisz, gdy spojrzysz w górę, łatwo możesz dojrzeć starą, średniowieczną wieżę. I masz rację — dół jest starszy niż góra, bo kiedy budowniczowie dobudowali piętro, musieli również podwyższyć wieżę — i to o całą jej wysokość. Po podwyższeniu wysokość wieży wynosiła 30 metrów, a zwieńczono ją strzelistą iglicą hełmu, ale nie o to chodzi, bo to jest jasne i zrozumiałe. W księdze Henricus Pauper z 1354 r. możemy doszukać się wzmianki, które mówią o nowej wieży i winiarni, które kosztowały 550 marek. Zaskoczyłem Cię, prawda?

Rynek - rekonstrukcja stanu z ok. 1300 r. wg R. Steina z oznaczeniem reliktów XVIII - wiecznych domów murowanych wg O. Czernera i podstawowych działek wg J. Pudełki. Źródło: E. Małachowicz. Stare miasto we Wrocławiu
Rynek – rekonstrukcja stanu z ok. 1300 r. wg R. Steina z oznaczeniem reliktów XVIII – wiecznych domów murowanych wg O. Czernera i podstawowych działek wg J. Pudełki. Źródło: E. Małachowicz. Stare miasto we Wrocławiu


Podzielę się małą ciekawostką o wieży — miała charakter obronny i była wzorowana na flandryjskim i francuskim beffroi. Oczywiście, jeśli powiem Ci, że na dole wieży znajdowały się lochy, nie będzie to dla Ciebie zaskoczeniem, prawda? No dobrze, ale oprócz tego w latach 1469–1470 dobudowano dwie ośmioboczne kondygnacje, zwieńczone balustradą i gotyckim hełmem. Te zmiany przeprowadził Bernhard Sponsberg.


Oprócz przebudowy wieży warto wspomnieć o kolejnej przebudowie ratusza, która nadała tej budowli wyjątkowo reprezentacyjny charakter


Przeobrażenie brzydkiego kaczątka w łabędzia – Ratusz w przebudowie


Następny etap przebudowy, a można nawet powiedzieć budowy ratusza, zaczął się w latach 1428 oraz 1470–1504. W tym okresie tak naprawdę wytańczano obiekt — można powiedzieć, że nasz piękny paw dostał piękne pióra.


Teraz stańmy od strony południowej. Spokojnie, nie wyciągaj kompasu — już Ci mówię, gdzie to jest. Stań przed wieżą, tak, dokładnie tak, twarzą zwróconą ku wieży, teraz zrób kilka kroków w prawą stronę. Widzisz teraz najdłuższy bok ratusza? To właśnie jest południowa strona ratusza. Jak myślisz, czy jest to bok II Domu Kupców? Otóż nie — jest to trakt południowy, który został wybudowany w 1387 roku, a przynajmniej tak się przypuszcza, tak twierdził Bimler, ale na jakiej podstawie? Prawdopodobnie taki zapis znajduje się w księdze zatytułowanej De nova domo.

Ratusz we Wrocławiu, alkierz południowo - zachodni. Fot. T. Przypkowski. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.

Ratusz we Wrocławiu, alkierz południowo – zachodni. Fot. T. Przypkowski. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.


No dobrze, ale widzimy trzy balkoniki — zabudowane, to tak zwane alkierze. Po lewej stronie widzimy alkierz południowo-zachodni, pośrodku alkierz południowy oraz alkierz południowo-wschodni. Wiesz, że „alkierz” wywodzi się ze słowa francuskiego alcôve? Według PWN alkierz oznacza: „wysuniętą narożną część budynku, krytą osobnym dachem”.


Przypatrz się spokojnie, bo za niedługo opowiem Ci trochę więcej o ozdobach architektonicznych na tej ścianie — ale nie tylko o nich, bo większość rzeźb powstała właśnie w latach 1470–1504. To jednak trochę odmienna historia, której poświęcę odrębne miejsce.


Sekretna Izba Pisarza Miejskiego


To co, idziemy dalej? Teraz musimy dojść do dawnej Izby Rady. Musimy iść do końca budynku w stronę dzisiejszego pręgierza i skręcić w lewo. Teraz chodźmy do narożnika ratusza po prawej stronie od drzwi wejściowych i pręgierza.


Wiesz, co się tam znajdowało koło Izby Rady? Zgaduj! Mała podpowiedź — czy Rajcy sami dokonywali zapisów? Otóż nie, potrzebny był pisarz miejski, dlatego w latach 1426–1428 wybudowano dla niego osobne pomieszczenie. Ów budynek był piętrowy i liczył zaledwie 6 metrów. Na parterze mieściła się izba pisarzy, a na piętrze — pomieszczenia dla ławy.


Czy pisarz nie mógł mieć małej izby? Kim w ogóle był pisarz? Skoro dla niego wybudowano osobny budynek — mały, ale zawsze. Otóż pisarz miejski był najważniejszym urzędnikiem, który nie tylko sporządzał dokumenty, ale również nadzorował załatwianie spraw bieżących.

Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca Izbę Pisarza miejskiego i Izbę Burmistrza, Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura.
Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca Izbę Pisarza miejskiego i Izbę Burmistrza, Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura.
Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca Izbę Pisarza miejskiego i Izbę Burmistrza, Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura. Kolorem czerwonym oznaczono obiekty dobudowane.
Rekonstrukcja ratusza we Wrocławiu, przedstawiająca Izbę Pisarza miejskiego i Izbę Burmistrza, Paweł Słupianek na podstawie Z. Świechowskiego, Wrocław. Jego dzieje i kultura. Kolorem czerwonym oznaczono obiekty dobudowane.


Mistrzowie, którzy odmienili oblicze ratusza


No dobrze, a wiesz, którzy mistrzowie przeprowadzali przebudowę? Byli to Franczke, Tauchen, Berthold i Gauschke. Warto jeszcze dodać, że Berthold był kierownikiem budowy, a właściwie przebudowy ratusza.


Berthold – kierownik budowy


Berthold m.in. w 1465 roku prowadził przebudowę kościoła św. Barbary, a nawet był kierownikiem budowy przy kościele i klasztorze Bernardynów. Ponadto zajmował się południowym skrzydłem Dominikanów, oczywiście we Wrocławiu.


Gauschke


Gauschke był malarzem z Görlitz, który uczył się rzeźbiarstwa przez 4 lata u niejakiego Stefana Aldenberga. To on między innymi odpowiada za stworzenie pięknych rzeźb figuralnych.


Paul Pausche v. Preusse


A kim był Paul Pausche v. Preusse? Mianuje się go Paul Pausche v. Preusse z Rochlitz. Rochlitz dziś znajduje się w Saksonii. Wyobraź sobie, że to nie byle jaki kamieniarz. Wiemy, że uczył się w warsztacie katedry w Ratyzbonie, a jego znak kamieniarski znaleziono nawet w kościele w Pirnie, a dokładnie w wieży kościelnej. Później pobierał nauki u niejakiego Arnolda z Westfalii, nadwornego — nie błazna, a architekta księcia Albrechta Saskiego. Brał również udział w pracach Arnolda przy zamku książęcym w Miśni, a także przyłożył swoją rękę do katedry we Fryburgu. Nie byle jaki gość brał udział w przebudowie ratusza we Wrocławiu, prawda?


I inni


Rzeźby przy ratuszu wykonywali prawdopodobnie Stefan Briccius i Paul Preusse. O rzeźbach i polichromiach jeszcze Ci opowiem. Czy Tauchen i Berthold byli czołowymi postaciami w swoim fachu? Nie powiem Ci tego. Jedni piszą, że byli wspaniałymi kamieniarzami, inni twierdzą zupełnie co innego.


Niestety o historii tych ważnych osobistości nie można za wiele powiedzieć, zazwyczaj są tylko wzmianki. To tylko oznacza, że nawet wielcy ludzie giną w mrokach historii. Wiemy, że uczestniczyli w pracach przy ratuszu, i wtedy powstały nie tylko piękne dekoracje, ale również została dobudowana część południowa, o której już wspominałem.


Rzeźby – kamienne odbicie średniowiecznego miasta


No dobrze, już dość marudzenia o kierownikach budowy i z czego składał się ratusz. Teraz przejdźmy do czegoś ciekawszego. Zagramy w grę w szukanego. Podejdź do wejścia od pręgierza, od strony ul. Świdnickiej. To część, która najbardziej wpada w oko. Znalazłeś? Tak jak wspominałem, jest to fasada wschodnia. Teraz znajdź dwie postacie. Znalazłeś je?

Ratusz, "Wrocław jego dzieje i kultura", Zygmunt Świechowski

Ratusz we Wrocławiu, „Wrocław jego dzieje i kultura”, Zygmunt Świechowski

Ratusz we Wrocławiu, autor: Paweł Słupianek

Ratusz we Wrocławiu, autor: Paweł Słupianek


Kamienni strażnicy prawa – wschodnia strona ratusza


Tak, są dokładnie przed wejściem. Dwie figurki: jedna przedstawia zbrojnego pachołka, a druga posłańca sądowego. Obie symbolizują wymiar sprawiedliwości, natomiast zbrojny pachołek odnosi się do Rolanda, czyli do poszanowania prawa targu i oczywiście do sprawiedliwości. Zatrzymajmy się tutaj na chwilę. Czy to były tylko puste przesłania w postaci rzeźb? Pierwsza myśl, która się nasuwa, to faktycznie były to przesłania bliskie mieszkańcom Wrocławia, bo zostało ustanowione prawo magdeburskie, które obejmowało ławników (sądy), rajców, prawo mili, prawo składu soli, były nawet wagi, dzięki którym badano, czy towar posiadany przez kupców nie był oszukiwany na wadze, nie wspominając o cechach, które również miały obowiązek dbać o jakość towarów. Jasne to było, ale skąd wziął się bunt zwykłych rzemieślników w 1418 roku? Ze sprawiedliwości? No właśnie.

Wschodnia fasada Ratusza we Wrocławiu z rzeźbami przedstawiającymi pachołka zbrojnego i posłańca sądowego. Fot. Paweł Słupianek.
Wschodnia fasada Ratusza we Wrocławiu z rzeźbami przedstawiającymi pachołka zbrojnego i posłańca sądowego. Fot. Paweł Słupianek.


Wejście strzeżone przez symbole – wschodnia strona ratusza

Ratusz we Wrocławiu, portal wschodni, tympanon. Fot. J. Mierzecka. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Ratusz we Wrocławiu, portal wschodni, tympanon. Fot. J. Mierzecka. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.


Teraz popatrz się na drzwi/wrota wejściowe. Podnieś wzrok troszkę w górę ponad drzwi. Widzisz ten portal? Co tam widzisz? Przyjrzyj się dokładnie. W centralnym punkcie na pewno jest jakaś istota z ogonem, widzisz to? To lew czeski w hełmie. Po prawej stronie jest głowa – to głowa św. Doroty, a po lewej stronie ptak – orzeł piastowski. Teraz to dostrzegasz, prawda? Św. Dorota była patronką Wrocławia, zdziwiony? Dobrze, już wróćmy do portalu. Jest to tak zwany tympanon. Tympanon według PWN to „półokrągłe lub ostrołukowe pole umieszczone w górnej części portalu nad nadprożem” i jest to oznaka przynależności miasta do Czech. Powinno Ci się nasunąć coś jeszcze. Czeski lew w zbroi – czy to nie zastanawiające? Przecież pierwotnie nie posiadał elementów uzbrojenia, ale niech to pozostanie tajemnicą.


Tajemniczy strażnik czasu na wrocławskim ratuszu – wschodnia strona ratusza


Teraz spójrzmy na zegar na samej górze. To dopiero ciekawostka, o której mało kto wie. Ja Ci o nim opowiem, ale obiecaj mi, że nikomu nie powtórzysz moich słów i że tę tajemnicę będę znał tylko ja i Ty. Obiecujesz, że nikomu nie wyjawisz naszego sekretu?


Teraz spójrz w prawo, na górę. Widzisz ten piękny zegar? Jest naprawdę wyjątkowy. Widzisz piękne słońce, a wskazówki symbolizują promienie słoneczne. Pozachwycaj się jego detalami, a zaraz Ci wszystko o nim opowiem. Widzisz te tajemnicze symbole na krawędziach tego pięknego zegara? Na godzinie 11, 1:30, 4:30 i 7:30 są to egipskie znaki pór roku, zaczynając od górnego lewego rogu: wiosna, lato, jesień i zima. Ciekawe, prawda? Dobrze, to idźmy dalej. Teraz spójrz na środek zegara – jest to symbol księżyca, który obracając się, pokazuje fazy księżyca.

Ratusz we Wrocławiu, fasada wschodnia, zegar słoneczny. Fot. Paweł Słupianek
Ratusz we Wrocławiu, fasada wschodnia, zegar słoneczny. Fot. Paweł Słupianek

Ratusz we Wrocławiu. Nie zachowana polichromia szczytu wschodniego. Wg. C. Lüdeckego. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.

Ratusz we Wrocławiu. Nie zachowana polichromia szczytu wschodniego. Wg. C. Lüdeckego. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.


Pomimo że nie znamy twórcy tego zegara, jest on wyjątkowy. Po pierwsze, podobnych zegarów w Europie jest niewiele. Podobny znajduje się w Radnicy w Pradze, wykonany w 1490 roku przez astronoma Hanusza. Kolejne znajdują się w Strasburgu, Wenecji (na Piazza di San Marco) oraz w Padwie.


Gargulce – ich spojrzenia śledzą każdy Twój krok – wschodnia strona ratusza


Pamiętaj, na fasadzie wschodniej są również gargulce – widzisz je? Jeden jest nad rynną, a inne pod oknami. No dobrze, to chodźmy dalej.

Ratusz we Wrocławiu – fasada wschodnia z rzeźbami okiennymi. Fot. Paweł Słupianek.

Ratusz we Wrocławiu – fasada wschodnia z rzeźbami okiennymi. Fot. Paweł Słupianek.

Ratusz we Wrocławiu – fasada wschodnia z gargulcem. Fot. Paweł Słupianek.

Ratusz we Wrocławiu – fasada wschodnia z gargulcem. Fot. Paweł Słupianek.


Teraz przejdźmy do fasady południowej. Jeśli przed chwilą byłeś zwrócony twarzą do ratusza, to teraz odwróć się w lewo, idź do krawędzi ratusza i skręć w prawo. Najdłuższy bok ratusza to fasada południowa, i to właśnie tutaj dzieje się magia, choć ta część wygląda całkiem niepozornie.


Sekrety południowej fasady wrocławskiego ratusza


Teraz stań twarzą do fasady południowej. Jakie myśli krążą po Twojej głowie? Pewnie zaczynasz się zastanawiać, po co w ogóle mam Cię zachęcać, żebyś patrzył na fasadę, która na pierwszy rzut oka wydaje się mało ciekawa — kilka rzeźb i nic więcej. Może czujesz nawet lekką irytację, ale obiecuję, że wszystko Ci to wynagrodzę.


Pokażę Ci historię zupełnie inną niż ta, która przychodzi na myśl na początku. Fasada południowa jest bowiem najbardziej interesująca i zarazem najbardziej skomplikowana spośród wszystkich fasad, nawet bardziej niż fasada wschodnia, co na pierwszy rzut oka może wydawać się zaskakujące. No dobrze, już nie przedłużam.


Zanim przejdziemy do rzeźb i tego, co dokładnie przedstawiają, muszę opowiedzieć Ci o kilku kwestiach, bez których nawet nie ma sensu zaczynać opowieści o fasadzie południowej. Otóż, w przeciwieństwie do fasady wschodniej, tutaj rzeźby są ściśle związane z funkcjami pomieszczeń. Co ciekawe, te rzeźby znajdują się na fryzach, dlatego większość osób, spoglądając na tę stronę rynku, uznaje ją za mniej ciekawą — po prostu nie jest w stanie dostrzec pełnej złożoności tej fasady, ale Ty od tej pory nie będziesz jak inni — za chwilę dostrzeżesz złożoność i piękno fasady południowej. Jeszcze tylko mała wskazówka — musisz mieć pewną wiedzę, aby zrozumieć, co się na niej dzieje.


Rysunek pomocniczy przedstawiający fryz. Grafika wygenerowana przez AI.

Rysunek pomocniczy przedstawiający fryz. Grafika wygenerowana przez AI.


Trzy poziomy tajemnicy


Zacznijmy od najważniejszego — fasada południowa jest podzielona na trzy poziome części, oczywiście symbolicznie, zgodnie z funkcjami pomieszczeń, które znajdują się za tą „jednolitą” ścianą. Wykluczając skarbczyk, ale zostawmy go na boku, aby nie zaciemniać sytuacji.


Refektarz: szept patrycjuszy – to ten na samej górze


Popatrz na samą górę — tam znajduje się Refektarz. Tak, proszę pana, tam właśnie patrycjusze oddawali się zabawie. W XV wieku na wrocławskim rynku pewnie nieraz można było usłyszeć dobiegający stamtąd śmiech i gwar rozmów. Była to przestrzeń zarezerwowana dla najbogatszych — gościli tutaj nie tylko książęta, ale i królowie. Odbywały się zawody szermiercze, a zapewne także szeptano najświeższe ploteczki, rozstrzygano spory i, kto wie, może nie szczędzono trunków… choć tego już nikt dziś nie potwierdzi.



Sala Mieszczańska


Teraz skieruj wzrok na parter. To właśnie tutaj mieściła się sala mieszczańska. Przestrzeń ta była przeznaczona dla mniej zamożnego mieszczaństwa. Odbywały się tu nie tylko wystawne bale i spotkania w gronie znamienitych gości, ale sala pełniła też funkcję domu handlowego kuśnierzy.


Piwnica Świdnicka


Piwnica Świdnicka znajdowała się bezpośrednio pod salą mieszczańską. Co się tutaj działo? Cóż… powiedzmy tylko, że piwo lało się strumieniami, a resztę możesz sobie dopowiedzieć.


Tajemniczy fryz


Tak jak już Ci wspominałem, funkcje wspomnianych pomieszczeń znajdują swoje odzwierciedlenie w rzeźbach na ścianie południowej. Pewnie powiesz: „No dobrze, wszystko ładnie i pięknie, ale ja widzę tylko kilka dużych figur.” Masz rację — jednak sceny ilustrujące te funkcje umieszczono również na fryzach.


Pewnie teraz zapytasz: „Czym do licha jest ten fryz?” Już spieszę z wyjaśnieniami. Według PWN „fryz” to… „ciężki zimnokrwisty koń” — ale spokojnie, to chyba jednak nie ta definicja, o którą nam chodzi. W architekturze natomiast fryz to „środkowa część belkowania między architrawem a gzymsem”, czyli poziomy pas, który okala budynek. I właśnie na tym pasie, w naszym przypadku, znajdują się najważniejsze rzeźby.

Fragment fryzu wrocławskiego ratusza. Fot. Paweł Słupianek
Fragment fryzu wrocławskiego ratusza. Fot. Paweł Słupianek


Fryz jako przewodnik po dawnym życiu miasta


Ściana południowa była najbardziej „wyrzeźbioną” częścią całego ratusza — szczególnie jej fryz. Oczywiście znajdziemy tu Herb Wrocławia i Herb Śląska, ale to dopiero początek atrakcji. Na fryzie, jeśli się dobrze przyjrzysz, kryje się św. Jerzy walczący ze smokiem. Zadanie go wypatrzenia nie jest jednak proste — to raczej wyzwanie graniczące z cudem. A jednak zapewniam Cię, tak przynajmniej twierdzi Marcin Bukowski i Mieczysław Zlat: on tam jest. Dokładniej mówiąc, znajduje się między południowo-zachodnim a środkowym wykuszem, czyli w lewo od drzwi prowadzących do Piwnicy Świdnickiej.

Oczywiście, św. Jerzy nie jest tam sam. Na fryzie spotkamy też sceny turniejów rycerskich, zbrojnych szermierzy, a nawet chłopów okładających się cepami — trochę zabawnie, a trochę groźnie.

Fragment południowej fasady ratusza we Wrocławiu – scena z walką św. Jerzego ze smokiem. Fot. Paweł Słupianek
Fragment południowej fasady ratusza we Wrocławiu – scena z walką św. Jerzego ze smokiem. Fot. Paweł Słupianek
Ratusz we Wrocławiu, fryz górny na fasadzie południowej. Fot. K. Gorazdowska. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Ratusz we Wrocławiu, fryz górny na fasadzie południowej. Fot. K. Gorazdowska. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Fragment południowej fasady ratusza we Wrocławiu – sceny turniejów rycerskich. Fot. Paweł Słupianek
Fragment południowej fasady ratusza we Wrocławiu – sceny turniejów rycerskich. Fot. Paweł Słupianek


Tuż pod tym fryzem pierwotnie znajdowała się polichromia, czyli malowidło ścienne, przedstawiające Wrocław w czasie wojny.

Czyli widzisz, tutaj jakby rzeźbiarz lub rzeźbiarze chcieli podkreślić, że walka jest naturalną skłonnością człowieka – od rycerza po chłopa.
Czy nie jest to zastanawiające, że u góry znajduje się święty walczący ze smokiem, niżej różne rozgrywki sportowe, nazwijmy je siłowymi, a pod spodem przedstawiony jest Wrocław podczas wojny?


No dobrze, namówiłeś mnie. Zatrzymajmy się przy św. Jerzym i smoku.


Smok i rycerz – legenda w kamieniu

Jacopo Robusti vel Jacopo Comin - Święty Jerzy i Smok. Źródło: wikipedia.org

Jacopo Robusti vel Jacopo Comin – Święty Jerzy i Smok. Źródło: wikipedia.org


O co chodzi ze świętym Jerzym i smokiem? Pewnie jakiś rzeźbiarz był pod wpływem jakiejś legendy i tyle w tym temacie — zapewne takie myśli przemknęły Ci po głowie, ale posłuchaj tej legendy w wielkim skrócie, rzecz jasna, a prawie wszystko się wyjaśni.


Otóż legenda o św. Jerzym, który pokonał smoka, została opisana w Złotej Legendzie stworzonej przez Jakuba de Voragine w XIII w. Opowiem Ci ją, abyś wiedział, na czym stoimy.


Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, niedaleko miejscowości Silena, szedł sobie św. Jerzy. Wędrował obok pięknego jeziora i zielonej krainy, aż spotkał przerażonych mieszkańców.


Św. Jerzy pyta napotkanego przechodnia:

– Panocku, czemu wy tacy przestraszeni?


Na to miejscowy, trzęsąc się ze strachu, opowiada:


– Nieopodal mieszka straszliwy smok. Jak to prawdziwy zbój, zbiera od nas haracze w postaci żywności – przynajmniej dwie owce. A gdy owce się skończyły, wcale go to nie obeszło. Zażyczył sobie ludzi… najlepiej z młodego mięska. Zaczęliśmy więc oddawać mu nasze dzieci, ale i te w końcu się skończyły.


W królestwie zostało już tylko jedno dziecko – córka samego króla. Smok mógł zjadać dzieci prostych ludzi, ale królewnę? To już było trochę za wiele. Tylko co mógł począć król wobec tak ogromnej i nadprzyrodzonej siły? W końcu, z pękniętym sercem, posłał swoją ukochaną córeczkę na pastwę bestii…


ale w ostatniej chwili, gdy św. Jerzy szedł drogą, zobaczył tę straszną scenę – księżniczka zmierzała ku potworowi, by uratować mieszkańców. Jako rycerz dobrze wychowany, zagadnął dziewczynę:

– Eee, ty mała! Dlaczego ryczysz?


Ona odwróciła się, spojrzała na niego zapłakanymi oczami i pomyślała: „Chłopak całkiem fajny… zagadam, może coś z tego będzie”. I romantycznym tonem, niczym nimfa, zawołała:

– Co cię to obchodzi? Do smoka idę.


Św. Jerzy trochę się zaintrygował, więc poszedł za nią. Księżniczka po chwili odwróciła się, zauważyła, że on za nią idzie, i pomyślała z nadzieją: „Eee, on naprawdę fajny jest. Chyba mu się podobam. Trzeba do niego jeszcze raz zagadać”.


Szepnęła więc, niczym wiatr muskający delikatnie włosy:

– Eee, ty rycerzyku… śledzisz mnie? Policję mam wezwać?


Nagle z jeziora wynurzył się ogromny, przerażający łeb smoka. Dziewczyna odwróciła się znów do rycerza i krzyknęła:

– Widzisz, co narobiłeś?! To wszystko twoja wina!


Św. Jerzy zawołał:

– Eee, nie boj się, głupia! Chrystus cię obroni!


Wskoczył na konia, podjechał do smoka i krzyknął:

– Potworze! Zostaw tę dziewkę!


Zbliżył się jeszcze bardziej i szepnął tak, by księżniczka nie słyszała:

– Eee, ty… pójdźmy na układ. Masz smoczycę?


Smok odparł cicho:

– No mam.


Św. Jerzy rzekł znowu po cichu do potwora:

– Widzisz tę dziewczynę za mną?


Smok:

– No widzę.


Św. Jerzy:

– Jest księżniczką. Jak będziemy razem współpracować, to będziesz miał, co tylko zechcesz.


Smok:

– Dobra, co mam robić?


Rycerz:

– Ja cię lekko musnę mieczem, a ty będziesz udawał bardzo zranionego. Wtedy ona zarzuci ci na szyję pasek, a ty pójdziesz za nią spokojnie.


Smok:

– No ale wtedy będę w niewoli.


Rycerz:

– W nocy odfruniesz. Ja powiem, że umarłeś i zakopałem twoje ciało za miastem. Ty odlecisz, a my będziemy w kontakcie telefonicznym.


Smok:

– Dobra, zróbmy tak.


Rycerz:

– Wymieńmy się telefonami.


Więc św. Jerzy zamachnął się mieczem, udając, że zranił smoka, i krzyknął do dziewczyny:

– Ty, mała! Masz pasek?!


Księżniczka odkrzyknęła:

– Z konia spadłeś? Po co ci pasek?!


Św. Jerzy:

– Zarzuć go na szyję smoka! Drania prowadzimy do miasta!


I tak się stało. Gdy w mieście ujrzeli potwora, wszyscy z radości się upili… a resztę możesz sobie dopowiedzieć.


Mniej więcej oddałem Ci sens legendy. Oczywiście w oryginale brzmi ona nieco inaczej, gdyż była dostosowana do romantycznej duszy ludzi średniowiecza, a że jest to legenda, pozwoliłem sobie ją zmodyfikować, jednocześnie zachowując jej pierwotny sens. Chyba nie masz mi tego za złe.


No dobrze, a teraz opowiem Ci, kim naprawdę był św. Jerzy, bo bez tego legenda nie będzie miała sensu, a tym bardziej rzeźba na fasadzie południowej.



Św. Jerzy: między mitem a prawdą


Św. Jerzy był oficerem w legionach rzymskich za panowania Dioklecjana. Ów cesarz chciał, aby legioniści złożyli ofiary bóstwom, lecz Jerzy sprzeciwił się temu. Dioklecjan, prawdopodobnie w brutalny sposób, kazał go umęczyć. Wydarzyło się to w Lidzie, choć niektórzy podają, że miało to miejsce w Nikomedii. Wiemy nawet, gdzie św. Jerzy żył — w Kapadocji (dzisiejsza Turcja). I cóż, historia ta jest mało romantyczna, prawda? Gdyby nie wymyślona legenda, nikt by o nim dziś nie pamiętał, a zapewne nikomu nie przyszłoby do głowy, by namalować obraz na jego cześć.

Św. Jerzy. Źródło: wikipedia.org

Św. Jerzy. Źródło: wikipedia.org


Św. Jerzy, smok i inne rzeźby – echo symboli


Ok, to teraz mamy pełny obraz: mamy legendę i mało romantyczną, prawdziwą historię. No dobrze, ale co symbolizuje smok? Smok jest symbolem zła lub, jak kto woli, ciemności, natomiast św. Jerzy to symbol obrońców Ecclesii. „Do licha, czym jest Ecclesia?” — pewnie zadajesz sobie takie pytanie. Ecclesia to Kościół Chrystusowy.


To teraz wróćmy do naszego ratusza, a dokładniej do fasady południowej. Mamy św. Jerzego, na fryzie, na samej górze, który symbolizuje walkę dobra ze złem lub chrześcijaństwa z pogaństwem i teraz to nabiera większego znaczenia, prawda? Obok, tak jak Ci wspominałem, znajdują się rzeźby przedstawiające turnieje rycerskie, a pod nimi umieszczona była polichromia ukazująca miasto w czasie wojny.


Fragment południowej fasady ratusza we Wrocławiu – sceny z życia codziennego. Fot. Paweł Słupianek
Fragment południowej fasady ratusza we Wrocławiu – sceny z życia codziennego. Fot. Paweł Słupianek

To jest jedna grupa rzeźb, ale druga grupa rzeźb na górnym fryzie przedstawia drwala wędrującego z żoną i psem, kobietę wywiezioną w koszu przez mężczyzn oraz sceny polowania.

Na pierwszy rzut oka te dwie grupy nic nie łączy, ale czy na pewno? Co jeśli bym Ci powiedział, że pierwowzorem tej kompozycji, składającej się z tych dwóch odmiennych grup figur, jest „Drzewo bitwy” znane z XIV-wiecznych manuskryptów? To zostawmy na koniec. Na razie niech to pozostanie tajemnicą.


OK, to teraz spójrzmy nad drzwi do piwnicy świdnickiej. Co Cię zaskoczyło? Co od razu przykuło Twoją uwagę?


Satyra w kamieniu: opowieść o mężczyźnie i kobiecie


Widzisz te dwie ogromne rzeźby nad wejściem do piwnicy świdnickiej?


Po lewej stronie znajduje się mężczyzna, a po prawej kobieta. On trzyma dzban i zdaje się być pod wpływem alkoholu. Po drugiej stronie stoi kobieta, która w ręce trzyma but — tak przynajmniej się wydaje — a u boku ma przypięte klucze do pasa. Spójrz jednak na jej twarz: patrzy bezpośrednio na mężczyznę, jakby była na niego zła, natomiast on unika jej wzroku i spogląda w dół. Czyżby byli małżeństwem, a on raczył się trunkiem z procentami, co jej się nie podobało? Być może tak właśnie jest.


Pod rzeźbą mężczyzny widzimy dwie postacie — czy to dziwni ludzie? Otóż nie, to nie małpy, które jedzą i piją. Natomiast pod kobietą znajdują się rzeźby psów walczących o kość. Obie grupy rzeźb to satyryczna wizja Piwnicy Świdnickiej.

Wrocław, ratusz. Rzeźba „Pijaka” nad Piwnicą Świdnicką. Fot. Paweł Słupianek
Wrocław, ratusz. Rzeźba „Pijaka” nad Piwnicą Świdnicką. Fot. Paweł Słupianek
Wrocław, ratusz. Rzeźba – prawdopodobnie „żona pijaka” – nad Piwnicą Świdnicką. Fot. Paweł Słupianek
Wrocław, ratusz. Rzeźba – prawdopodobnie „żona pijaka” – nad Piwnicą Świdnicką. Fot. Paweł Słupianek


No dobrze, teraz spójrzmy nad naszą szczęśliwą parą, o której przed chwilą Ci opowiedziałem. Co tam widzisz? To kolejna grupa rzeźb.


Aniołki i trunki – zaklęte opowieści w piwnicy

Ratusz we Wrocławiu – „pijaki” i aniołki nad Piwnicą Świdnicką. Fot. Paweł Słupianek
Ratusz we Wrocławiu – „pijaki” i aniołki nad Piwnicą Świdnicką. Fot. Paweł Słupianek


W czterech kolumnach i dwóch rzędach mamy kolejne ciekawe postacie. W pierwszym rzędzie znajdują się aniołki, a pod nimi postacie, które zażywają różne rodzaje trunków. Jeden pije z kufla, inny z butelki, a jeszcze inny z kielicha. To również odzwierciedla funkcję piwnicy świdnickiej.


Żeby Cię nie zamęczać, wymienię jeszcze tylko kilka figur: rzeźby postaci grających w warcaby, lisa, koguta, sceny polowania oraz przekupkę.


Odrębny świat skarbczyka


Oczywiście pomijamy skarbczyk, który znajduje się po prawej stronie. Na nim umieszczone są rzeźby o charakterze typowo religijnym — między innymi św. Krzysztofa oraz Jana Chrzciciela. Skarbczyk jest odmienny, ponieważ został dobudowany w innym czasie.


Fasada południowa: Drzewo bitwy i przesłanie pokoju


Na patrzyłeś oczami tymi pięknymi rzeźbami? OK, powróćmy na chwilkę do całokształtu fasady południowej. Nie tylko fasada południowa odzwierciedla na zewnątrz funkcje pomieszczeń (refektarz jest bogato rzeźbiony, choćby św. Jerzego walczącego ze smokiem, a piwnica świdnicka przedstawia rzeźby postaci z trunkami), ale również ta fasada jest odzwierciedleniem tak zwanego „Drzewa bitwy”. Jesteś zaskoczony, że ta fasada może być aż tak skomplikowana? No dobrze, już Ci wyjaśniam, czym jest Drzewo bitwy. Można je znaleźć w XIV-wiecznych manuskryptach. Manuskrypty to po prostu dokumenty pisane ręcznie, które powstawały przed rewolucją Gutenberga – to ten sam, który wynalazł ruchome czcionki drukarskie. No i Drzewo bitwy przedstawia Boga z aniołkami, a na gałęziach tego drzewa są różne stany zgodnie z hierarchią społeczną, czyli u góry będą królowie, a na samym dnie chłopstwo. Bóg według tego drzewa spogląda na zachowanie różnych stanów i ich osądza. No ale we Wrocławiu w ratuszu nie mamy Boga, ale mamy świętego walczącego ze smokiem, i to on symbolizuje walkę chrześcijaństwa z pogaństwem – ale to już wiesz. Niektórzy autorzy mówią, że to nie Bóg rozstrzyga spory, ale ludzie powinni rozstrzygać spory w sportach walki, i takie jest przesłanie rzeźbiarzy, którzy pracowali przy fasadzie południowej. Ciekawe, prawda?


Pacyfistyczne Drzewo bitwy potwierdza napis… na kamiennej tablicy w Sali Książęcej z 1570 r., który brzmi:
„Felix civitas, quae tempore pacis bella timet,
Infelix civitas, quae tempore pacis bella nutrit”,
co w wolnym tłumaczeniu oznacza:
Szczęśliwe jest to państwo (obywatelstwo), które w czasie pokoju lęka się wojen;
nieszczęśliwe jest to państwo, które w czasie pokoju wojnę pielęgnuje (hoduje)”.


Znak mistrza: jak odczytać podpis w kamieniu


No dobrze, troszkę Ci opowiedziałem o rzeźbach, troszkę o ich twórcach — wiem, wiem, nie za dużo. Teraz nastał czas na kolejne pytanie: skąd wiemy, że dane rzeźby zostały wykonane przez konkretnego rzemieślnika? Przecież nie miał karty magnetycznej ani systemu kadrowego, w którym odbijał się przy wejściu, a my teraz, przeszukując bazy danych, moglibyśmy stwierdzić: „O, ten rzeźbiarz pracował dzisiaj w sektorze A” i połączyć to z bazą, gdzie są umieszczone konkretne rzeźby. Ba, nawet nie ma papierowych zapisów o czasie pracy czy innych dokumentów potwierdzających wykonanie danej rzeźby — np. umów o dzieło czy protokołów odbioru budowlanego.


Jak myślisz, skąd wiemy, że dana rzeźba może pochodzić od konkretnego rzeźbiarza? Pewnie myślisz: „Na pewno się podpisywał”. I tutaj masz rację — powiem Ci więcej, oni podpisywali się na rzeźbach, i te podpisy są do dzisiaj. Podpisywali się na swoich wyrobach, drążąc w kamieniu określone znaki. Jesteś zaskoczony, prawda? No dobrze, już Ci wszystko opowiadam, żeby nasza opowieść miała ręce i nogi.


Przykładowe znaki kamieniarskie. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.
Przykładowe znaki kamieniarskie. Źródło: M. Zlat, Ratusz wrocławski.


No dobrze, zaczniemy od strzech kamieniarskich. Wyobraź sobie, że pierwsza strzecha budowlana powstała w II połowie XV wieku, a na jej czele stanął mistrz Hans Bertold ze Zgorzelca. Każdy kamieniarz używał własnego znaku, który wywodził się od jego mistrza, od którego pobierał nauki. Oczywiście te strzechy w Europie nie były od siebie oderwane i, co ważne, miały własne regulaminy.


Wiemy również, że strzecha we Wrocławiu miała znaczenie marginalne i dopiero w 1518 r. na zjeździe tych strzech w Annabergu Śląsk został reprezentowany przez Wendela Roskopa. No i tyle chciałem opowiedzieć o strzechach kamieniarskich.


Wieża ratuszowa: strażniczka tajemnic i historii


Dobrze, to teraz zapraszam Cię pod wieżę, ale o niej opowiem Ci bardzo króciutko, bo jeszcze przed nami trochę do opowiedzenia. To są sprawy dość fascynujące, ale już widzę Twoje zmęczone oczy. Jeżeli chcesz, możemy trochę odpocząć, ale tylko pięć minut. Usiądźmy na bruku przed Fredrą.


Teraz spójrz na tę wieżę. Na pewno powiesz, że takich wież jest tysiące. Pewnie widziałeś je na kolei, w zamkach itd. No może i masz rację, ale pozwól, że Ci o niej trochę opowiem. Dolna część jest z XIII wieku — stara prawda. Następnie, gdy do ratusza dobudowano piętro, musieli też podnieść wieżę o połowę. Obecnie ma 66 metrów.

Legioniści rzymscy na wieży ratuszowej we Wrocławiu. Fot. Paweł Słupianek
Legioniści rzymscy na wieży ratuszowej we Wrocławiu. Fot. Paweł Słupianek


Oprócz tych suchych faktów, przejdźmy do ciekawszych tematów. Jak podniesiesz wzrok, powinieneś ujrzeć dwie postacie na rogach — to legioniści rzymscy, mają aż 2,2 metra wysokości. Oczywiście zobaczysz też zegary, ale wydaje mi się, że nie są tak fascynujące jak ten na fasadzie wschodniej, choć mogę się mylić. Tobie zostawiam ocenę.


No dobrze, ale zastanówmy się, po co w miejscu, gdzie jest targ i gdzie znajduje się ówczesna administracja miasta (rajcy i ławnicy), stoi wieża? Jakie funkcje miała spełniać? Pierwsza myśl, która przychodzi do głowy, to że skoro w budynku ratusza odbywały się procesy, to pewnie gdzieś przetrzymywano oskarżonych. I masz rację — więźniów trzymano właśnie w wieży, a dokładniej na dole. Oj, zapewniam Cię, więźniowie nie mieli łatwo — wyobrażasz sobie siedzieć w ciemnej i zimnej celi?


Niemniej, to nam tylko połowicznie tłumaczy, po co w XIII wieku powstała wieża koło miejskiego targu. W tym momencie musimy się cofnąć do niemal początków — do 1241 roku, kiedy miał miejsce najazd mongolski na Wrocław. Następnie, w latach 1242–1261, powstało miasto na lewym brzegu Odry, właśnie tutaj, gdzie się teraz znajdujemy, na prawie magdeburskim. W latach 1268–1272 zlokalizowano miejsca dotyczące fosy miejskiej, a w 1291 roku wpuszczono wodę z Odry do fosy. W 1299 roku wybudowano Drugi Dom Kupców Obcych, upraszczając — znajdował się on na miejscu dzisiejszego ratusza.


Idźmy dalej tą logiką. Skoro był najazd mongolski, były fosy obronne, a w środku rozwijało się miasto i handel, to pewnie powstały też mury obronne, i tak jest — na początku były to mury drewniano-ziemne, a mury z materiałów bardziej trwałych powstały w 1260 roku.


Wieża pełniła więc również funkcję obserwacyjną. Jesteś zaskoczony, że miała też funkcję obronną? W jej murach znajduje się osiem kamiennych strzelnic o szerokości około 30 cm. Wszystko to było wzorowane na francuskich i flandryjskich beffroi. Ciekawe, prawda?


A co jeżeli powiem Ci jeszcze jedną ciekawostkę? Otóż Drugi Dom Kupców był odsunięty od wieży o 6 metrów. Niemożliwe? A jednak. Taki odstęp między wieżą a Domem Kupców utrzymywał się aż do XIV wieku, kiedy to wybudowano narożny skład broni.


Wejdź do wnętrza i odkryj sekrety


Wejdź teraz sam do ratusza — tam kryje się wiele tajemnic, których nie sposób opowiedzieć od razu. Dokładnie spoglądaj na ściany i różne detale, a dostrzeżesz sekrety, które nikt wcześniej nie zauważył. Gdy będziesz przechodził po salach, puść wodze fantazji.


Niesprawiedliwość w cieniu ratusza , która wywołała rewolucję (część 4: przewodnik po zamieszkach, punkt kulminacyjny)


No dobrze, a w jakim kontekście polityczno-społecznym Tauchen, Berthold i inni tworzyli swoje niesamowite prace? To bardzo ważne, bo zobaczysz, że piękny ratusz nie powstał w spokojnych czasach — co mnie też bardzo zdziwiło.


Przyczyny konfliktów, czyli jak ubodzy stracili cierpliwość


Pamiętasz, jak Ci opowiadałem, że na stanowisko rajcy byli wybierani tylko bogaci ludzie? To spowodowało pewne nasilenie problemów społecznych we Wrocławiu. Ponieważ patrycjusze ustanawiali prawo, które nie zagrażało ich interesom, natomiast nie zwracali uwagi na niezamożnych ludzi, powodowało to konflikty pomiędzy bogatymi a biednymi, a w końcowym etapie prowadziło do mordów, a nawet do walk. Nie wierzysz mi, prawda?


Pierwsza odsłona dramatu – głód


Konflikty pomiędzy bogatymi patrycjuszami a biednymi rzemieślnikami już wybuchły po 1314 roku. Wtedy zapanował głód we Wrocławiu, a najbardziej ucierpieli niezamożni mieszkańcy miasta. W tym samym czasie postanowiono, że do rady wejdzie 6 rzemieślników. Z rady musieli odejść Leszek ze Zgorzelca i Piotr z Paczkowa. Po tych wydarzeniach każdy by przypuszczał, że sprawa została rozwiązana — Ty pewnie też tak myślisz. Oczywiście, że będą kłótnie, ale nikt nie przypuszczał, że w pewnym momencie dojdzie nawet do mordowania, o tym za chwilę. Pamiętasz, to właśnie w niedalekiej przyszłości, bo w 1299 roku, zaczęto budować Drugi Dom Kupców. Co prawda, jeszcze nie było Izby Rady, bo została wybudowana dopiero w latach 1328–1333. A Henryk IV panuje dopiero od kilku lat.



Druga odsłona dramatu – bunt czeladników


Kolejny konflikt i pewnie narastająca gorycz wśród mniej zamożnych wrocławian spowodowały powstanie kolejnego starcia, bo w 1335 roku zbuntowali się czeladnicy u wytwórców skórzanych pasów. Czeladnicy domagali się, aby to oni sami mogli wybierać, u kogo będą pobierać nauki. I nie skończyło się to dobrze — pewnie domyślasz się, jak to się zakończyło.


Trzecia odsłona dramatu – Pokojowe intencje, a w zamian szafot – czy tak musiało być?


Zwykli mieszkańcy byli już bezradni wobec nakładania nowych zobowiązań miejskich przez rajców, więc zwrócili się do Henryka VI, aby przynajmniej on stanął po ich stronie. Oczywiście wiedzieli, że do księcia nie wypada iść z pustymi rękami, więc w zamian za pomoc podarowali mu beczkę złota i srebra. Myśleli, że będzie bardziej sprawiedliwy niż rajcy. Powiedzieli mu, że będą posłuszni jemu, a nie rajcom. Zagrozili również księciu, że jeśli zajdzie taka potrzeba, będą walczyć, bo mają do dyspozycji uzbrojenie i 900 ludzi. Czy to coś pomogło? Jak myślisz? Oczywiście, że nie.


Przywódcy buntu zostali ścięci, kilka osób zostało wydalonych. Znamy imiona tych nieszczęśników? Już Ci podaję: Konrad Gleser, wójt Nowego Miasta Hartmann i Nicolaus Hartung. Działo się to w 1333 roku. Rada – co w tym czasie robiła władza?


Czy mieszkańcy mogli liczyć na sprawiedliwość? Nie. Zapłacili najwyższą cenę, a rada… nie próżnowała. Systematycznie powiększała wpływy. Rosła w siłę. Budowała majątek i władzę, nie zważając na biedę ludzi. Czy to była niesprawiedliwość? Zdecydowanie tak.


Czwarta odsłona dramatu. Rada rośnie w siłę, lud walczy o przetrwanie – czy to zakończy się tragedią?


Kilka lat wcześniej rada wykupiła z rąk prywatnych Drugi Dom Kupców (1324–1329), a także wykupiła 75% wójtostwa (1324) i wybudowała sobie Izbę Rady (1328–1333). W 1329 roku rada dokupiła kolejne 25% wójtostwa, a liczba rajców zwiększyła się do 32 w latach 1333–1343.


A mieszkańcy? Ledwo przeżywali z dnia na dzień. Rajcy bogacili się coraz bardziej. Kolejne wpływy. Próba przejęcia władzy nad ławnikami przebiegała bez przeszkód. Ludzie patrzyli bezsilnie. Czy mogło być inaczej? Czy nadejdzie zmiana?


Czy kontrola nad bronią oznaczała koniec nadziei dla ludu?


Oczywiście, rajcy wiedzieli o problemie, ale czy zdawali sobie sprawę ze źródła konfliktu? Czy umieli go rozwiązać? W 1399 roku sytuacja była bardzo napięta, dochodziła do zenitu. Rajcy to czuli i postanowili napisać do króla — oczywiście czeskiego Wacława — z pytaniem, czy pozwala im zabrać broń rzemieślnikom, którą mieli bronić miasto. Król się zgodził i ta broń została zabrana rzemieślnikom. Najpierw była składowana w ratuszu — tam znajdowała się aż do 1459 roku, później została przeniesiona do arsenału przy ul. Piaskowskiej. Niemniej, według Bimlera, trakt południowy budowano już w 1387 roku. Ludzie to widzieli i dostrzegali całą tę niesprawiedliwość. Więc musiało się stać najgorsze.


Piąta odsłona dramatu – krwawy finał. Czy miasto musiało zapłacić krwią za błędy władzy?


17 lipca 1418 r. ludzie, jak co niedzielę, zebrali się w kościele. Dla większości był to zwykły dzień, zwykłe modlitwy w kościele św. Klemensa. Pewnie dało się jednak wyczuć pewien niepokój i oburzenie, bo rajcy od następnego dnia zamierzali wprowadzić nowy podatek. Jedni mówili, że go nie zapłacą, inni byli wyraźnie wzburzeni. Od dłuższego czasu narastały spory pomiędzy rajcami a zwykłymi mieszkańcami.


Następnego dnia, zamiast zapłacić podatek, ludzie usłyszeli wycie rogu — był to znak. Tak jak poprzedniego dnia, zebrali się przy kościele św. Klemensa i razem ruszyli na ratusz we Wrocławiu. Nie było już odwrotu.



Tłum wdarł się do ratusza podczas sesji miejskiej. Wyciągnięto z sal burmistrza Nikolaia Freibergera oraz rajców: Hansa Sachsen, Henrika Schmiedena, Jana Stille, a także Nikolaia Fäustlinga i Nikolaia Neumarkta. Zaciągnięto ich przed pręgierz i… ścięto im głowy.



Nie była to jedyna ofiara. Szewc George Rathburg wbiegł na wieżę ratuszową, rzekomo w poszukiwaniu przyjaciela — choć „przyjaciel” to chyba zbyt mocne słowo. Odnalazł go, ale nie po to, by mu pomóc wydostać się z opresji, lecz by wyrzucić go z okna wieży prosto na oszczepy niezamożnych mieszkańców Wrocławia. Nieszczęśnik nazywał się Johan Megerlin.



Następnie agresorzy zaczęli szukać cennych przedmiotów i znaleźli skrzynie. Otworzyli je i ujrzeli dokumenty nadające Wrocławiowi prawa miejskie — które natychmiast zniszczyli. Zabrali też pieniądze przechowywane w ratuszu oraz broń, która była tam składowana. Wdarli się do ratuszowego więzienia i wypuścili pospolitych przestępców.

Szósta odsłona dramatu – gdy finał nie był końcem. Dlaczego Zygmunt kazał płacić krwią za dawne winy?


Jak to się skończyło? Do 10 sierpnia miasto pozostawało bez władz. Dopiero król Wacław IV powołał nową radę, w której – po raz pierwszy – zasiedli również zwykli rzemieślnicy. Mogło się wydawać, że to koniec całej sprawy, lecz nie był to ostatni akt dramatu. W 1420 roku nowy król Czech, Zygmunt Luksemburski, postanowił wrócić do wydarzeń buntu wrocławian. Czy miało to związek z początkiem wojen husyckich, czy z zupełnie innym powodem – trudno dziś rozstrzygnąć. Wiemy jednak, że finał był bezlitosny: w procesie uznano winę stu osób, z czego dwudziestu trzech mieszczan straciło głowy na wrocławskim rynku.

Portret Zygmunta Luksemburskiego autorstwa Albrechta Dürera (ok. 1509-1516), zbiory Germanisches Nationalmuseum

Portret Zygmunta Luksemburskiego autorstwa Albrechta Dürera (ok. 1509-1516), zbiory Germanisches Nationalmuseum


Historia musiała zatoczyć krwawe koło?


Czy to wszystko coś nauczyło Wrocławian? Czy wydarzenia z 1418 roku dawały gwarancję, że podobna sytuacja nie powtórzy się w przyszłości? Przecież te straszne chwile z 1418 roku na pewno zapisały się ludziom na trwałe w pamięci.


Kilka dziesięcioleci później, bo w 1469 roku, rozpoczęła się największa przebudowa ratusza. Wkrótce powstały piękne polichromie na ścianach, a część wschodnia i północna zaprezentowały swoje piękne rzeźby i ozdoby niczym barwny paw. Rada miejska postanowiła złożyć hołd królowi węgierskiemu Maciejowi Korwinowi, co znów wywołało awanturę i walki. Wojna tym razem nie miała już lokalnego, jak w 1418 roku, ale międzynarodowy charakter. Czechy chciały bronić swoich terytoriów, podczas gdy Węgry i Maciej Korwin dążyli do zdobycia nowych ziem, które złożyły mu hołd. Niestety Czechy były nieco opieszałe w obronie swoich terenów, i w tym samym roku podpisano porozumienie w Ołomuńcu. Pomimo tego, że Wrocław złożył hołd Węgrom, Korwin postanowił wprowadzić swoje rządy, które z czasem przestały podobać się mieszkańcom miasta. Urząd starosty krajowego otrzymał sługa Macieja Korwina, a władzę nad miastem przejął kapitan Heinz Domping. W 1475 roku miasto straciło możliwość wyboru rady, nie mówiąc już o rosnących obciążeniach finansowych. Król Maciej nie mógł długo panować – zmarł po około 20 latach. Lud, który znienawidził jego rządy, postanowił się trochę zemścić na jego poplecznikach: namiestnika Jerzego Steina wypędzono z miasta, a kapitan Heinz Domping stracił głowę na rynku.


To wszystko działo się podczas wielkiej rozbudowy — ratusz rozkwitał pomimo niepewnych czasów.


Zmierzch piękna ratuszu – w cieniu wielkich wojen?


No dobrze, już wiesz, jak rozwinął się ten piękny zabytek, wiesz, co oznaczają konkretne rzeźby. Na pewno spojrzysz teraz inaczej na ratusz we Wrocławiu, ale czy wiesz, co się z nim działo w równie niepewnych czasach, jak wojna trzydziestoletnia, wojny śląskie oraz podczas pierwszej i drugiej wojny światowej? Chcesz krótko posłuchać o jego niesamowitych dziejach? No to chodźmy dalej. Usiądźmy sobie i spokojnie zerkajmy na majestatyczny budynek ratusza, a ja zabiorę Cię w podróż po jego dziejach — od wojen husyckich aż do współczesności. Obiecuję, postaram się króciutko opowiedzieć tę niesamowitą historię.


Czy ratusz stał się fortecą w odpowiednim momencie?


Wyobraź sobie, że ten piękny budynek w pewnym momencie zmienia przeznaczenie. Staje się warownią dla żołnierzy, a dzieje się to około 1615 roku. Za trzy lata wybuchnie wojna trzydziestoletnia, która potrwa aż do 1648 roku. O co mniej więcej w niej chodziło, opowiem Ci nieco później, teraz wróćmy do naszego ratusza. Walenty Säbisch, bo tak nazywał się architekt, który zmienił przeznaczenie ratusza, postanowił usunąć kramy kuśnierskie, które znajdowały się w sali mieszczańskiej — tak, tej na dole — i właśnie tam ulokowano żołnierzy. Następnie, od strony południowej (trakt południowy), podzielono pomieszczenia, a salę wójtowską przedzielono na dwie części. No dobrze, teraz chodźmy na piętro. Znajdź Salę Książęcą i Refektorium, znalazłeś? Świetnie. Budowniczowie postanowili oddzielić te dwie sale grubym murem.


No dobrze, pewnie pomyślisz: wojna się zbliżała, ale teraz spróbuj się zastanowić – skąd oni wiedzieli prawie trzy lata przed wojną trzydziestoletnią, że muszą umocnić miasto? Sam Walenty Säbisch wcale nie był przypadkową osobą. To architekt z Wrocławia, który nie wpadł na pomysł ad hoc, że warto przebudować ratusz, bo kiedyś może się przydać jako schronienie dla żołnierzy. Na pewno w decyzję o przebudowie byli zaangażowani i przekonani opiekunowie miasta.


Dałem Ci trochę do myślenia? Świetnie. Teraz pytanie: kim był Walenty? Jakie miał wykształcenie? Gdzie je zdobył? Odpowiedź na te pytania pokaże, że przebudowa ratusza we Wrocławiu nie była przypadkowa, lecz przemyślanym i strategicznym przedsięwzięciem.


Człowiek, który zmienił oblicze miasta? Kim był Säbisch?

Walenty Säbisch nie był przypadkową osobą, był dobrze wykształcony. Swój kunszt zdobył, studiując w Padwie i Niderlandach w zakresie artylerii, ale również architektury.
Inni twierdzą, że studiował filozofię, matematykę i prawo w Lipsku, Strasburgu i Altdorfie, a także był inspektorem fortyfikacji i arsenału. Według Encyklopedii Wrocławskiej od 1623 r. zajmował się fortyfikacją Wrocławia, ale nie tylko — również fortyfikacją Brzegu (1622), Żmigrodu, Sycowa, Oławy, Opola i Legnicy.


Czy Walenty Säbisch był jedynym architektem, który zajmował się umacnianiem Wrocławia przed potencjalnym atakiem? Otóż nie — przed nim działał Hans Schneider.


Czy to właśnie Hans Schneider ocalił Wrocław przed zagładą?


Hans? Cóż, Hans nic wspólnego z Wrocławiem nie miał — spokojnie pracował w Gdańsku i Elblągu. Oprócz Dworu Artusa w Elblągu, w latach 1586–1587 wybudował fort carré w Wisłoujściu.


W 1591 roku zostaje przekonany przez Radę Miejską Wrocławia, aby objąć stanowisko fortyfikatora. Pamiętaj, że najbliższa wojna — wojna trzydziestoletnia — wybuchnie dopiero w 1618 roku. Robi się dziwnie, prawda?


A co Hans wybudował we Wrocławiu? Bastion Ceglarski, Bastion Piastowy i Bastion Bernardyński


Czy był ktoś jeszcze, kto zajmował się fortyfikacją? Oczywiście — Fryderyk Gross, który działał w latach 1581–1586, ale o nim nie możemy znaleźć zbyt wielu wiarygodnych źródeł.


Kolejne pytanie, które musimy sobie postawić

Kolejne pytanie, które się nasuwa, to czy Wrocław miał własną armię? Oczywiście, nawet doszło do pewnego buntu wśród „wrocławskiej armii”, ale to już zbyt daleko odchodzi od naszego pięknego ratusza — niech to zostanie słodką tajemnicą, którą może kiedyś Ci wyjawię.

Budowanie fortyfikacji, zatrudnianie specjalistów i utrzymywanie armii wszystko kosztowało i tutaj pojawia się wielka tajemnica. Może wrocławianie pamiętali o wojnie husyckiej z lat 1419–1436.


Jan Hus spalony, wojna husycka nadciąga – czy to zapoczątkowało fortyfikacje Wrocławia?


W głównej mierze chodziło o to, że Wacław IV Luksemburski uciskał ludność czeską, a na zachodniej granicy zaczęli pojawiać się niechciani goście.


Jan Hus chciał, w wielkim skrócie, aby Kościół był dla ludzi, a msze były odprawiane po czesku. Pewnego razu Zygmunt Luksemburski, brat Wacława IV, wezwał Jana Husa na sobór kościelny w Konstancji, zapewniając go, że nic mu się nie stanie. To było jednak kłamstwo — Jana Husa spalono na stosie. Myślano, że to zakończy sprawę niepokornych Czechów, ale się mylili — Czesi powstali do walki pod przewodnictwem Jana Žižki i rozpętali wojnę, później zwaną wojną husycką.


Druga defenestracja praska – czy konflikt w Czechach stał się przyczyną powstania fortyfikacji Wrocławia?”


Może jednak powstanie takich fortyfikacji we Wrocławiu i zabiegów militarnych było spowodowane obawą przed przyszłą wojną trzydziestoletnią, która trwała w latach 1618–1648? To również była wojna religijna, tylko sytuacja wyglądała nieco inaczej niż w wojnie husyckiej, ponieważ rozgrywała się wewnątrz Świętego Cesarstwa Rzymskiego.


W skład tego cesarstwa wchodziły różne kraje, które podzieliły się według przynależności religijnej. Może lepiej przedstawię Ci to w tabelce — będzie prościej:

obszarreligiaprzynależnośćkto był liderem?
Królestwo CzeskieprotestantyzmUnia Ewangelickaelektor, hrabia Palatynu

Saksonia
protestantyzmUnia Ewangelickaelektor, hrabia Palatynu

Śląsk
protestantyzmUnia Ewangelickaelektor, hrabia Palatynu

Bawaria
katolicyzmLiga Katolicka
Maksymilian I, książę Bawarii

Austria
katolicyzmLiga Katolicka
Maksymilian I, książę Bawarii


Nad tymi obszarami, rzecz jasna, było Święte Cesarstwo Rzymskie, którym przewodzili cesarze z rodu Habsburgów. Habsburgowie, mówiąc delikatnie, nie lubili protestantów i trochę ich prześladowali. Protestanci nie byli z tego zadowoleni — przecież nikt nie lubi być dyskryminowany. Jednak tego stanu chyba miał dosyć jeden z Habsburgów, a dokładniej Rudolf II, i w 1609 roku dochodzi do potwierdzenia wolności religijnej. Można sobie wyobrazić, że wtedy na obszarach protestanckich balowano na całego — w końcu zwyciężyli między innymi w Czechach i na Śląsku.


Jednak szczęście i nowa współpraca nie trwały długo, ponieważ cesarz Maciej Habsburg nie dotrzymał słowa o wolności religijnej. Powiedzmy sobie szczerze — mało kto byłby zadowolony z takiej sytuacji, zwłaszcza Czesi. W 1618 roku Czesi wyrzucają delegata niemieckiego Jarosława Borzitę z Martinic oraz Wilhelma Slavatę z Zamku Praskiego. Ten incydent jest zwany drugą defenestracją praską i mamy gotowy kolejny konflikt zbrojny.


Na co naprawdę szykowali się wrocławianie?


I teraz zobacz — wrocławianie, budując fortyfikacje, nie mogli przygotowywać się na wojnę husycką, bo była już po niej, ale również nie mogli przewidywać wojny trzydziestoletniej, bo jeszcze było sporo przed nią. Coś musiało być przyczyną tak silnej rozbudowy fortyfikacji Wrocławia. No, ale pewnie powiesz, żebym nie drążył tematu, bo wszystkie miasta miały mury i jakąś obronę — i tutaj możesz przytoczyć choćby Bystrzycę Kłodzką, Wołczyn lub Kluczbork i masz rację. Sam Wrocław od lokacji miasta miał mury drewniano-ziemne, a później mury ceglane. Tak samo było w przypadku grodu na Ostrowie Tumskim. Może jednak moja subiektywna ocena jest taka, że na coś się przygotowywali. Może się mylę, ale chodźmy tym tropem.



Czy groźba wojen śląskich kształtowała myśl obronną Wrocławia?


Może wrocławianie przewidywali wojny śląskie, które odbyły się w latach 1700–1742 (I wojna śląska), 1744–1745 (II wojna śląska) i 1756–1763 (III wojna śląska)? Powiesz pewnie, że kompletnie zgłupiałem, ale spójrz na przyczynę powstania konfliktu pomiędzy Prusami a Austrią – jest nią Śląsk.


Po śmierci króla Czech Ludwika Jagiellończyka Śląsk, wraz z Czechami, przechodzi pod panowanie Austrii w 1526 roku. Kolejnym krokiem jest podpisanie w 1537 roku układu o przeżycie pomiędzy Joachimem II Hektorem, elektorem Brandenburgii, a księciem legnicko-brzeskim. W układzie tym chodziło głównie o to, że ziemie książąt legnicko-brzeskich po wygaśnięciu ich linii mieli dziedziczyć Hohenzollernowie.


Ten układ zostaje jednak anulowany przez króla Czech Ferdynanda I Habsburga – tak, Śląsk pozostaje lennikiem Czech. Układ ten podawany jest jako powód wojen śląskich, choć bardziej jako pretekst. Ciekawe, czy dlatego wrocławianie zaczęli umacniać miasto.


No dobrze, ale od anulacji układu mija aż 43 lata do pierwszych wzmianek o próbach i zamyśle rzetelnego fortyfikowania Wrocławia. Hmm…


Może nie warto doszukiwać się głębszych czynników genezy myśli o powstaniu fortyfikacji, skoro wojsko po wojnach husyckich wciąż istniało i miało bronić kupców? Kto to wie…


Zmierzch ratusza – czy kolejna próba ratunku mogła coś zmienić?


Od tego czasu, czyli kiedy ratusz zostaje przebudowany na „twierdzę” dla żołnierzy, po malutku następuje zmierzch jego świetności. Oczywiście również w pomieszczeniach ratusza będą stacjonowali pruscy żołnierze aż do wybudowania nowej warowni dla wojska w 1745 roku, ale to już inna historia.


Oczywiście, na przełomie wieków podejmowano próby odrestaurowania tego pięknego budynku, ale były to jedynie próby. Konserwacji próbował dokonać w 1877 roku Karl Lüdecke, profesor szkoły budowlanej. Starał się doprowadzić budynek do stanu, w jakim zastał go Walenty Säbisch. Zabezpieczenie ratusza rozpoczęto również w 1924 roku, ale przerwano je z powodu kryzysu gospodarczego. Kolejna próba nastąpiła w 1934 roku.


Czy nieudolne próby ratunku mogły doprowadzić do katastrofy?


Czy zabezpieczenia ratusza na początku XX wieku było skuteczne? Sam zdecyduj, biorąc pod uwagę tylko jedno wydarzenie.


Do konserwacji rzeźb z piaskowca ząbkowickiego w ratuszu używano silikatyzacji, którą stosowano również w Notre Dame. Dokładniej, konserwacji rzeźb dokonywała Violet Le Duce. Na pierwszy rzut oka każdy powiedziałby, że to świetna robota. Ogólnie rzecz biorąc, jest to środek, który nie przepuszcza wilgoci. Tylko pamiętaj jedno — warstwę tę nakładano na rzeźby, ale od strony ściany wilgoć nadal się utrzymywała. Powodowało to, że woda nie mogła odparować ze środka rzeźb na zewnątrz. Teraz wyobraź sobie, co się stało, gdy polscy architekci usunęli tę nieprzemakalną warstwę z rzeźb.


Drugi przykład złej konserwacji przedwojennej to próba zabezpieczenia fasady południowej, wschodniej i zachodniej cementem portlandzkim. Jest to silny środek, który wgryza się w cegłę, co powodowało, że próba usunięcia tej warstwy „zabezpieczenia” również usuwała warstwę cegły. Nie wspomnę już o wapnie hydratyzowanym.


Zawilgocenie, grzyb, owady – historia ratusza w cieniu zagrożeń


To nie była jedyna tragedia, która dotknęła tę piękną budowlę. W 1945 roku miasto zostało zniszczone. W dzielnicach południowych straty sięgały od 90% zabudowy miejskiej do 40%. Obszar historyczny, czyli ten, w którym stoi ratusz, odnotował 60% strat w zabudowie miejskiej. Wtedy zabudowę niszczyli zarówno Niemcy, jak i Rosjanie. Musisz pamiętać, że na początku 1945 roku miasto wciąż było niemieckie.


No dobrze, ale wróćmy do ratusza — on również doznał poważnych uszkodzeń. Zwłaszcza fasada wschodnia, ta z zegarem słonecznym, znajdująca się przed pręgierzem. Zerwane zostało poszycie dachowe, co spowodowało zawilgocenie. W piwnicach popękały rury, wskutek czego w Piwnicy Świdnickiej znalazła się woda o głębokości 1,30 m. To jednak nie był jedyny problem — uszkodzeniu uległy również rynny koszowe, rury spustowe i koryta koszowe dachów.



Wskutek zawilgocenia pojawił się grzyb domowy Merulius lacrymans, a w piwnicy pleśniak z gatunku Aspergillus candidus Pers. oraz inne gatunki. Powstały również uszkodzenia mechaniczne spowodowane przez owady z gatunku Hylotrupes bajulus — jest to pewien rodzaj chrząszcza, a dokładniej spuszczel pospolity. Straty powodował także Anobium sp., czyli kołatek. Wszystko to wiemy z badań przeprowadzonych przez Laboratorium Materiałów Budowlanych Politechniki Wrocławskiej z dnia 19 października 1949 roku, nr L.Społ.II/63/49.


Koniec – ratusz przetrwał, a jego historie czekają na odkrycie


Już czas kończyć. Koniec – spójrz jeszcze raz na piękny ratusz


Dotarliśmy razem do końca tej niezwykłej podróży po dziejach wrocławskiego ratusza. Od dramatów miejskich buntów, przez krwawą historię i wojenne zniszczenia, po odrodzenie budynku niczym feniks z popiołów — wszystko to ukazuje, jak bardzo ratusz jest świadkiem wieków, zarówno chwały, jak i tragedii.


Dziękuję Ci, że przeczytałeś cały artykuł i wyruszyłeś ze mną w tę pełną tajemnic podróż. Pamiętaj, że choć poznaliśmy wiele historii, ratusz wciąż kryje sekrety, które czekają na odkrycie. Teraz Twoja kolej, aby spojrzeć na niego własnymi oczami, zadawać pytania i snuć własne opowieści o tym pięknym zabytku.


Niech każdy detal — od rzeźb po mury i wieże — przypomina, że historia Wrocławia jest żywa, a ratusz wciąż czeka na kolejne odkrycia.



Cześć, do zobaczenia!

Paweł

📚 Bibliografia z humorem

  • Marcin Bukowski & Mieczysław Zlat – Ratusz wrocławski
    Ratusz opowiada historie, których nawet przewodnik turystyczny by nie zdradził. Bukowski i Zlat słuchali uważnie.
  • Edmund Małachowicz – Stare Miasto we Wrocławiu
    Spacer po Starym Mieście z Małachowiczem w ręku to jak wirtualna wycieczka z przewodnikiem, który zna każdą brukowaną uliczkę i zakamarek.
  • Zygmunt Świechowski – Wrocław jego dzieje i kultura
    Książka jak kapsuła czasu: otwierasz, a nagle jesteś w renesansowym Wrocławiu z rycerzami, artystami i legendami w tle.
  • Małgorzata Chorowska – Średniowieczna kamienica mieszczańska we Wrocławiu
    Kamienice mają swoje sekrety, a Pani Profesor Chorowska je zna. To jak podglądanie przez dziurkę od klucza.
  • Karol Maleczyński & Jan Reiter – Teksty źródłowe do historii Wrocławia
    Dla tych, którzy lubią poczuć średniowieczne pergaminy pod palcami, a litery wyglądają jakby pisał je smok z atramentem.
  • Jan Harasimowicz – Encyklopedia Wrocławia
    Otwierasz losową stronę i nagle wiesz więcej o Wrocławiu niż niejedna lokalna legenda.
  • Niezła Sztuka – Paolo Uccello: Święty Jerzy i smok
    Smok wygląda jakby właśnie wygrał konkurs na najlepiej ubrany potwór, a Jerzy próbuje nie zgubić hełmu – renesans w najlepszym wydaniu.
  • Historia Świdnicy – Wojny husyckie
    Bitwy, które sprawiają, że czytając je w fotelu, czujesz się jak uczestnik średniowiecznej przygody.
  • Historykon.pl – Wojny śląskie – część 1
    Śląsk w ogniu i akcji – po przeczytaniu tej strony twoje serce bije szybciej niż podczas bitwy o rycerskie sztandary.