Polskie dzieci – zapomniane ofiary Policyjnego Więzienia Zastępczego w Mysłowicach.

Kategoria: niemiecka okupacja.





Poniższy tekst został poświęcony dzieciom polskim, które doświadczyły niemieckiej okupacji lat 1939 – 1945 r.

II wojna światowa była strasznym kataklizmem, który pochłonął kilkadziesiąt milionów ludzi, wśród ofiar były także polskie dzieci-to zapomniane ofiary tej wojny. Śmierć zadawano im celowo, ale także poprzez głód, bicie, straszne warunki higieniczne, jakie tworzono celowo w Policyjnym Więzieniu Zastępczym w Mysłowicach. Przyjrzyjmy się temu więzieniu nieco bliżej może w ten sposób, choć w niewielkim stopniu uda nam się przywrócić pamięć dzieciom – zapomnianym i nieobecnym w naszej indywidualnej oraz zbiorowej pamięci.

Wstęp

SKRADZIONE DZIECIŃSTWO

Wszystko skończyło się w jednym momencie i śpiew ptaków i spokojny ciepły głos Mamy i
radość z zabawy. Wszystko to przepadło bezpowrotnie i na zawsze. Nastał nieprzenikniony mrok, który na zawsze naznaczył ich życie.
Zapewne zdarzyło Ci się czekać na coś z wytęsknieniem. Tego kończącego się lata 1939 roku dzieci również z niecierpliwością wypatrywały nadejścia szkoły i spotkania dawno niewidzianych przyjaciół. Ten upragniony czas jednak nigdy nie nadszedł. Kataklizm drugiej wojny światowej zdmuchnął dotychczasowe spokojne życie jak domek z kart.


Rysunek Władysława Trojana, chłopca, który przeżył niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku:2/283/0/2.22/1840

Rysunek nr 1. Władysława Trojana chłopca, który przeżył niemiecką okupację.

Rysunek dziecka, które przeżyło niemiecką okupację. Źródło Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1864

Rysunek nr 2. Z. Dobkowicz dziecka, które przeżyło niemiecką okupację.


NIEMIECKIE NAKAZY I ZAKAZY

Czarne okupacyjne dni przynosiły kolejne absurdalne zarządzenia: zakaz słuchania radia, zakaz posiadania roweru, a nawet nart. Zakaz wchodzenia do niektórych parków czy boisk. Za posługiwanie się językiem polskim można było trafić do więzienia. Nawet posiadanie polskiej książki było traktowane jako przestępstwo. Złamanie tych nowych przepisów groziło pobiciem, więzieniem, obozem koncentracyjnym, a nawet śmiercią. Wszystko zależało od kaprysu Niemców. Ta upiorna okupacyjna rzeczywistość stała się śmiertelnie niebezpieczna dla polskich dzieci.



Rysunek Franciszki Kuls, dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rys. 2/283/0/2.22/1846

Rysunek nr 3. Franciszki Kuls, dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację.

Rysunek Krystyny Waldów, dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rys. 2/283/0/2.22/1841

Rysunek nr 4. Krystyny Waldów dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację.






RAZ… DWA… TRZY… NIEMIEC PATRZY!

Niemcy uważali, że Polacy stoją na bardzo niskim poziomie cywilizacyjnym w związku z czym, mogą stanowić tylko niewolniczą siłę roboczą, którą należy wszechstronnie kontrolować również pod kontem aprowizacyjnym. Wszelkie próby Polaków obrony przed głodem surowo karano.

W trakcie okupacji powszechnym problemem stało się zdobycie jedzenia, bo kartki żywnościowe wprowadzone przez Niemców pozwalały nabyć tylko niewielką ilość małowartościowych produktów. Aby uniknąć głodu, czy wręcz śmierci głodowej Polacy zaczęli na szeroką skalę prowadzić nielegalny (według nowych zarządzeń) handel na przykład z mieszkańcami wsi. Za to groził jednak obóz koncentracyjny, gdyż w oczach okupanta próba zdobycia jedzenia poza oficjalnym przydziałem była przestępstwem. W zdobywaniu żywności brały udział także małe dzieci, które nawet po wielu latach pamiętają strach przed karą, jaka mogła je za to spotkać.

Pierwszy raz w życiu zetknęłam się z zagajnikiem sosnowym w wieku ośmiu lat. […] Pojechałam z sąsiadką i jej synem po mąkę na ciasto z okazji swojej komunii w okolice Olkusza. Ten zapach lasu sosnowego i jednocześnie lęk… przekonana byłam, że jeżeli niosę przez ten las te dwa, trzy kilogramy, nie wiem, ile ośmioletnie dziecko może nieść tej mąki, byłam przekonana, że wszyscy Niemcy to widzą i [ktoś — A.S.] zaraz zza jakiegoś krzaka wyskoczy, będzie krzyczał i strzelał do nas. No więc takie to było dzieciństwo”.1
Wspomina po latach pani Genowefy Rożak.

W okupowanej Polsce groziła również kara śmierci za posiadanie żarna służącego do mielenia mąki.

Kłosy żyta łuskało się na ziarna i mełło w utajnionych po piwnicach i szopach żarnach. My, mali, staliśmy na straży na ul. Piaskowej u Kamińskich, czy aby nie nadchodzą Niemcy. Właściciela żaren z „Juliana” wywieziono do Auschwitz, skąd nie wrócił”.2




Rysunek Krystyny Michodak (Michodock), dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1840

Rysunek nr 5. Krystyny Michodak dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację.






PRZESTĘPSTWA MAŁYCH POLAKÓW

Mali Polacy trafiali do więzień za rodziców, których planowano aresztować, ale nie zastano ich w domu. Przywożono tam dzieci rodziców, którzy nie chcieli podpisać volkslisty, dzieci rolników spóźniających się z obowiązkowymi kontyngentami, za uczestnictwo w ruchu oporu. Dzieci więziono za organizowanie żywności, nawet za przemyt ciastek, które stały się bezpośrednią przyczyną aresztowania kilkuletniego Władysława Łąki. Niektóre z nich zostały uwięzione przypadkowo, gdyż znalazły się w miejscu, w którym Niemcy zorganizowali łapankę.

Za tymi wszystkimi represyjnymi działaniami wobec małych Polaków krył się specyficzny do nich stosunek okupanta. Odzwierciedla to między innymi list z początku listopada 1941 r. jaki Obergruppenführerem SS Reinhardem Heydrichem szefem Policji Bezpieczeństwa i SD skierował do Reichsführerem SS Heinrichem Himmlerem. Oto jego treść:




Sygnatura 3/2/0/-/13239, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Obergruppenführerem SS Reinhardem Heydrichem szefem Policji Bezpieczeństwa i SD

„Na nowych niemieckich obszarach wschodnich, szczególnie w okręgu Warty demoralizacja polskich młodocianych urosła do problemu groźnego i poważnego niebezpieczeństwa dla zamieszkujących tam dzieci niemieckich. Przyczyny tego zaniedbania tkwią w nieprawdopodobnie prymitywnym poziomie życia Polaków (. . . ).

Prócz tego wojna wyrwała wiele rodzin z dawnych warunków życiowych, odpowiedzialni za wychowanie nie są w stanie sprostać swoim obowiązkom, a polskie szkoły są zamknięte”.3

Sygnatura 3/2/0/-/12227, Narodowe Archiwum Cyfrowe

Reichsführer SS Heinrich Himmler.





Aby rozwiązać „problem” polskich dzieci utworzono m.in. obóz koncentracyjny dla polskich dzieci w Łodzi na ulicy Przemysłowej.



German labour camp for Polish children on Przemysłowa Street in Łódź (1942–1945), IPN

Niemcy wizytujący obóz dla polskich dzieci na ul. Przemysłowej w Łodzi. Oficjalna nazwa tego obozu to: Polen – Jugendverwahrlager Litzmannstadt. Źródło IPN.

„Celem i zadaniem planowanego obozu ma być usunięcie zła, a następnie zatrudnienie zdolnych do pracy młodocianych płci męskiej i żeńskiej, a przez to wykorzystanie ich w sposób przynoszących pożytek ogółowi. (. . .) Polak widziany z punktu widzenia rasy (. . . ) jest człowiekiem o niskowartościowym charakterze, ( z ) naturą niewolnika i będzie też jako taki traktowany. Polak jako niewolnik jest posłuszny, ma za swoją pracę utrzymanie, a jeżeli jest leniwy i opieszały musi być poganiany knutem”.4



W przekonaniu Niemców polskie dzieci były niebezpieczne z powodu swojego domniemanego zdemoralizowania i zła, jakie ze sobą niosły. Dlatego traktowano je nie tylko z wielką surowością, ale wręcz brutalnością. Aby móc sprawować kontrolę nad polskimi dziećmi więziono je nie tylko w obozie koncentracyjnym dla dzieci w Łodzi, ale również przewożono do Policyjnego Więzienia Zastępczego w Mysłowicach.




DZIECI W POLICYJNYM WIĘZIENIU ZASTĘPCZYM W MYSŁOWICACH

Wiedza o tym więzieniu dzisiaj już zanika, pomimo tego, że w czasie okupacji wzbudzało ono powszechne przerażenie. Przeznaczono je przede wszystkim dla Polaków. Inicjatorem jego utworzenia był prezydent policji w Katowicach Wilhelm Metz. To on wskazał teren niedaleko dworca kolejowego, który uznał za właściwy dla powstania tego typu placówki, której celem było rozładowanie z więźniów innych miejsc odosobnienia. Samo więzienie złożone z kilku baraków mogło na pozór wyglądać dość niepozornie. Wystarczyło się jednak nieco przyjrzeć, by dostrzec złowieszcze ogrodzenie kolczaste, dwie wieże wartownicze i stanowisko z karabinem maszynowym. To więzienie to taka mała twierdza. Obok dorosłych więziono tam również polskie dzieci.

Co najbardziej przerażało w tym miejscu? Tortury. Straszliwe okaleczanie ciała. Znęcanie się strażników i SS- manów nad osadzonymi trwające długie niekończące się godziny, tygodnie, miesiące. Brutalni strażnicy, przed których spojrzeniem nie można było się ukryć. Głód i ogromna ilość robactwa. Wymuszanie na więźniach tego by całymi godzinami leżeli nieruchomo na brzuchu. I jeszcze cela, w której poprowadzono siatkę z drutu kolczastego, co sprawiało wrażenie klatki.

Do takiego miejsca kierowano polskie dzieci?…

Tak.

Więzieniem kierowało trzech brutalnych i bezwzględnych komendantów. Jeden z nich SS-Oberleutnant Karl Reichel karał chłostą więźniów nawet za drobne przewinienia. Często stosował wobec dorosłych, jak i nieletnich karę osadzenia w ciemnym i zimnym w bunkrze pozbawiając je jedzenia. Dzieci panicznie się go bały. Pewnego dnia podczas wydawania posiłku kalifaktorka powiedziała dzieciom, że za chwilę zjawi się komendant, by przeprowadzić kontrolę. Ta informacja tak przeraziła małych więźniów, że w panice porzuciły swe naczynia i pobiegły do celi, gdzie ukryły się pod pryczami.

Pierwsze dzieci umieszczono w Policyjnym Więzieniu Zastępczym w Mysłowicach w grudniu 1942 r. Były więzień pan Jerzy Siwy stwierdza:


Podczas jednego z przesłuchań widziałem, jak na podwórze wypuszczono dzieci w wieku około 4-6 lat. Trzymały się za rączki i przechadzały, bo dla nich była «Freistunde». Nędznie wyglądały, lekko były ubrane, niektóre bez butów i pończoch boso chodziły po śniegu, gdyż to było w grudniu. Mogło być od około 40 do 50 dzieci. Dzieci płakały, a z ust ściekała im ślina, gdyż nie miały chustek do nosa. Niektóre dzieci były nawet w krótkich rękawkach, co wskazywało na to, że chodzą w tym, w czym je z domu zabrano”.5


Co stało się z tymi dziećmi? W swoim przeznaczeniu więzienie policyjne w Mysłowicach przecież nie było docelowo przeznaczone dla małoletnich, które pomimo tego były tam kierowane. Ile dzieci poniosło śmierć w Policyjnym Więzieniu Zastępczym w Mysłowicach? Co stało się z ich rodzicami? To pytania, na które na ten moment nie ma odpowiedzi.



Rysunek Jana Dmuch, chłopca, który przeżył niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1840

Rysunek nr 6. Jana Dmuch chłopca, który przeżył niemiecką okupację.

Rysunek Marii Cieślak, dziewczynki która przeżyła niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku:2/283/0/2.22/1840

Rysunek nr 7. Marii Cieślak dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację.




JANEK 14 – LETNI ZBRODNIARZ

W mysłowickim więzieniu przetrzymywano czternastoletniego Jana Butlaka, którego Niemcy zaklasyfikowali jako zbrodniarza z zamiarem umieszczenia w obozie koncentracyjnym. W tym dziecku widziano niebezpiecznego przestępcę, którego należało odizolować i uśmiercić. Janek został przetransportowany do obozu koncentracyjnego dla polskich dzieci w Łodzi, gdzie udało mu się doczekać końca wojny.



CO STAŁO SIĘ Z CZESIEM ?

Czesiu Chytry z Tęczynka pod Krakowem również był więziony w Policyjnym Więzieniu Zastępczym w Mysłowicach. Przetrzymywano go w celi numer dwa przeznaczonej dla osób, które miały trafić do obozu koncentracyjnego, albo na miejsce straceń. Chłopiec zginął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach.



Ile dzieci tak jak Czesiu Chytry przepadło bez wieści? Ich imiona i nazwiska zostały już na zawsze wymazane z jakiejkolwiek pamięci.






ZGROZA CODZIENNOŚCI

Codzienny pobyt w więzieniu policyjnym w Mysłowicach był dla dzieci niekończącym się pasmem udręczenia.

Największą dla nas męczarnią była noc”. Wspomina po latach pan Mieczysław Chucherko wówczas zaledwie jedenastoletni więzień. „Nocą ogromne ilości robactwa (pluskiew) wychodziły na żer, wysysając z nas krew; nie brakowało też wszy”. 6

Wszechobecne robactwo pojawiło się w więzieniu, bo jego władze doprowadziły do katastrofalnej sytuacji sanitarnej. Brak dostępu do wody, brak środków piorących, brak możliwości zmiany bielizny. To wszystko musiało zakończyć się katastrofą i tak też się stało. Na przełomie lat 1942/1943 wybucha epidemia tyfusu, która dziesiątkuje więźniów.

Jan Szyguła wówczas czternastoletni więzień stwierdza:

W Mysłowicach przesiedziałem 8 miesięcy. Była tam epidemia tyfusu; ja też zachorowałem. Z powodu nieudzielenia pomocy lekarskiej spośród 120 więźniów w sali pozostało przy życiu tylko 18″.7



PRZEMOC

W mysłowickim więzieniu bicie dzieci było powszechne:

…Codzienną zmorą była dla nas «czarna» kalefaktorka, od której dostałem 25 bykowców za to, że spiesząc się źle podstawiłem miskę na zupę. Ulubione dla niej było częste bicie, zwykle bez żadnego przewinienia, każdego, kogo sobie upatrzyła”.8

Wspomina po latach pan Mieczysław Chucherko wówczas zaledwie kilkunastoletni więzień.
 

Pobyt w tym więzieniu to głęboko traumatyczne przeżycie, tak trudne do zrozumienia, że czasami z kilku tygodni pobytu w tym miejscu w pamięć zapadał tylko jakiś mały fragment z tamtego czasu.

…Pewnego razu, gdy wyprowadzano nas na podwórze, widziałam, jak esesman przesłuchiwał więźnia; esesmanowi pomagał kapo Sowa. Więzień klęcząc odpowiadał, że nic nie wie, a kapo go bił. Z budynku dochodziły krzyki i jęki. Powtarzało się to kilkakrotnie. Widząc to, byłam przerażona”.9


Tak po latach swój sześciotygodniowy pobyt w więzieniu mysłowickim będzie opisywać pani Genowefa Świstek-Herman, wówczas trzynastoletnia więźniarka.






Rysunek W. Nikiporczyk, dziecka, które przeżyło niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rys. 2/283/0/2.22/1841

Rysunek nr 8. W. Nikiporczyk, dziecka, które przeżyło niemiecką okupację.





ŁAŃCUCHY, CIEMNOŚĆ I STRACH

Policyjne Więzienie Zastępcze w Mysłowicach było koszmarne, jak by tego było mało, w niepozornym budynku utworzono karcer, gdzie do ścian przymocowano łańcuchy służące do przykuwania więźniów. Teoretycznie kierowano tam osoby, które złamały regulamin więzienny lub nie chciały przyznać się do zarzucanych czynów. To miejsce miało potęgować cierpienie i strach. Trafiła tam czternastoletnia dziewczynka Dioniza Bober-Wojtal, która tak opisała swój pobyt w tym miejscu:

Miałam 14 lat. Z domu zabrano mnie i osadzono bezpośrednio w bunkrze. Była to gehenna, a nie życie. Cela ciemna, wewnątrz ławka, wiadro i miska. Jedyne światło to promyk wkradający się przez wizjerkę. Wilgoć i bardzo zimno. Jedyne pożywienie to chleb i kawa. Przesłuchanie co drugi dzień połączone z biciem. W takich ciężkich warunkach i cierpieniach przebywałem miesiąc. Niejednokrotnie płakałam i prosiłam wartownika o koc lub trochę słomy, abym miała na czym położyć się lub przykryć. Zamiast koca usłyszałam wiązankę wulgarnych słów i doznawałam szykan. W tym czasie w bunkrze umieszczano więźniów w celach pojedynczo lub po dwie osoby. Naprzeciw moich drzwi było pomieszczenie, gdzie składano zwłoki zmarłych więźniów. W ciągu dnia słychać było jęki i płacze oraz modlitwy o zmiłowanie i pomstę. Któregoś dnia otworzyły się drzwi do mojej celi. W progu stanęli komendant Thomas i Makowka. Kazali mi wyjść z celi na dwór. Ponieważ przebywałam w ciemności, dzienne światło powaliło mnie na ziemię i omdlałam. Nie wiem, jak długo i gdzie leżałam, ocknęłam się w łaźni. Była już szarówka. Wtedy do kąpieli przyszły więźniarki.
Byłam tak osłabiona, że nie mogłam się sama umyć, a nawet wstać. Bademeister (kąpielowy) popchnął mnie i upadłam na posadzkę, rozbijając sobie głowę. Zabrano moje «bety» do parowania, dostałam więzienne ubranie, drewniane buty, fartuch, sukienkę i chustkę na głowę. Zabrali mnie do celi ogólnej. Tam po krótkim czasie zachorowałam na tyfus. W ciężkim stanie leżałam w celi chorych. Dzięki polskiemu lekarzowi i więźniarce Zofii Brzózce powróciłam do zdrowia”.
10



W mysłowickim policyjnym więzieniu zastępczym dzieci były umieszczone w celach razem z rodzicem, jednak nie było to zasadą, ponieważ praktykowano również rozdzielanie bliskich, kierując dziecko do osobnej celi. Samotność potęgowała przerażenie. W tej sytuacji jakże wielkim szczęściem było zobaczenie mamy, bo władze więzienne dopuszczały taką możliwość, ale nie robiły tego z dobroci serca. Niemcy mieli w tym swój ukryty cel. Pani Monika Chrzanowska mogła zobaczyć czternastoletnią córkę zamkniętą w tym więzieniu pod warunkiem, że podpisze volkslistę.

Inna mama pani Helena Raczkowska rozpaczliwie próbowała dowiedzieć się gdzie, przebywa jej dwunastoletni syn Janek. Jedynym śladem po nim był list z policyjnego więzienia w Mysłowicach, w którym chłopiec zawarł informacje o aresztowaniu i prośbę o przesłanie żywności. Kiedy pani Helena pojawiła się w Mysłowicach by, czegokolwiek dowiedzieć się o synu trafiła na złowrogą ścianę milczenia.

Janek Raczkowski znalazł się w mysłowickim więzieniu policyjnym prawdopodobnie z powodu łapanki, które w okupowanej Polsce stały się codziennością. Wzbudzały one powszechny strach i burzyły jakiekolwiek poczucie bezpieczeństwa, a ich ofiarami byli często całkowicie przypadkowo złapani ludzie w tym również dzieci. Rodziny pojmanych podejmowały, ogromny trud, by ustalić, gdzie są więzieni ich najbliżsi. Sytuacja komplikowała się jeszcze bardziej, kiedy pojmany był przenoszony z więzienia do więzienia.


Rysunek nr 9. Marii Plulównej dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację.






Inny chłopiec Józef Gacek trafił do mysłowickiego więzienia również z powodu łapanki. Oto jego historia:

Pan Józef Gacek (po zmianie nazwiska Witkowski) urodził się z początkiem kwietnia 1929 roku w Tęczynku. Latem 1942 r. Niemcy urządzili łapankę z powodu śmierci niemieckiego funkcjonariusza. Józio znalazł, się w nieodpowiednim miejscu i czasie tylko dlatego wraz z innymi osobami, został pojmany. Po miesięcznym uwięzieniu, w którego trakcie był przesłuchiwany, zwolniono go do domu. Jednak jakieś złe fatum cały czas nad nim krążyło. Jesienią 1942 roku został razem z mamą zabrany do Krakowa pod pretekstem odbycia przymusowych robót. W niejasnych do dziś okolicznościach odebrano go mamie i wepchano do pociągu, który zmierzał do Oświęcimia. Wydawało się, że jego los został już przypieczętowany. Józia czekała śmierć, bo czy coś innego mogło spotkać chłopca w obozie koncentracyjnym? W trakcie jazdy zdarzyła się jednak rzecz niespotykana. Chłopiec został wypchnięty z pociągu. Kim byli Ci którzy, to zrobili, trudno dziś ustalić, ale chwała im za to, bo Oni mimo świadomości swej beznadziejnej sytuacji nie popadli
w rozpacz i podjęli działanie ratujące życie chłopczyka. Los sprzyjał Józiowi, mimo że jego sytuacja była nadal trudna. Przez jakiś czas żył bez stałego miejsca zamieszkania. W końcu zaopiekował się nim daleki krewny. Dzięki rodzinie Józefowi udało się uzyskać pracę w fabryce lokomotyw. Wydawało się, że chłopiec jest, już bezpieczny jednak los ponownie pokazał swe, przekorne oblicze. Z początkiem stycznia 1943 roku Józef ponownie został aresztowany w wyniku łapanki. Przewieziono go do Prezydium Policji w Katowicach, po czym umieszczono w Policyjnym Więzieniu Zastępczym w Mysłowicach. Tam wykonywał różne prace od ciągnięcia wózka z paczkami dla więźniów (które z reguły do nich nie trafiały) do przenoszenia węgla i wykonywania drobnych prac porządkowych. Był on świadkiem bestialstwa załogi więzienia. Węgiel, który roznosił, znajdował się w budynku, gdzie tymczasowo przechowywano zwłoki osób zakatowanych i tych którzy zmarli na tyfus. Narażony był tam podobnie jak inni więźniowie na głód, bezwzględność załogi więziennej i choroby, których nie leczono. Pod koniec września 1943 r. chłopca wraz z kilkorgiem dzieci skierowano do Łodzi ( prawdopodobnie do obozu koncentracyjnego dla polskich dzieci w Łodzi). Udało mu się doczekać upragnionej wolności.




Rysunek Włodzimierza Paupa, chłopca, który przeżył niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1837

Rysunek nr 10. Włodzimierza Paupa chłopca, który przeżył niemiecką okupację.




Inny małoletni więzień Policyjnego Więzienia Zastępczego trafił tam z kompletnie absurdalnego powodu. Oto Jego historia:

Pan Władysław Łąka urodził się w 1929 roku w Jaworznie. Jako zaledwie kilkuletni chłopiec stracił tatę. Kiedy wybuchła wojna, dziesięciolatek dzielnie pomagał mamie w zdobywaniu żywności i innych niezbędnych rzeczy. Pewnego dnia został przyłapany na przemycie kostki masła i torby ziemniaków, za co jego mama została ukarana trzymiesięcznym aresztem. W marcu 1943 roku Władzia ujęto w Boguminie na przemycie ciastek. Niemieckiej praworządności musiało stać się zadość. Chłopca pobito i zamknięto na posterunku w Czechowicach-Dziedzicach. Aresztowano wówczas także jego koleżankę Stanisławę Góralczyk. Dzieci więziono w Bielsku–Białej, następnie w Policyjnym Więzieniu Zastępczym w Mysłowicach ostatecznie wywożąc je do obozu koncentracyjnego, dla polskich dzieci w Łodzi.




Rysunek dziewczynki, Danieli Madreckiej, która przeżyła niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku:2/283/0/2.22/1837

Rysunek nr 11. Danieli Madreckiej dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację.

Rysunek dziecka, które przeżyło niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1837

Rysunek nr 12. dziecka, które przeżyło niemiecką okupację.




AKCJA ODERBERG

Akcja Oderberg była określana również jako Akcja Bogumin. Niemcy przeprowadzili, ją w dniach między 10 a 12 sierpnia 1943 r. dokonując, masowych aresztowań całych rodzin powiązanych głównie z socjalistycznym i komunistycznym ruchem oporu. Pojmano wówczas około 750 osób mieszkających na ternie Zagłębia Dąbrowskiego oraz Śląska. Niemieckie działania były niezwykle brutalne a Policyjne Więzienie Zastępcze, odegrało wówczas także swoją rolę. Cała akcja przebiegała w ten sposób, że Niemcy wdzierali się do domów swych ofiar często w nocy lub nad ranem, tak by uzyskać element zaskoczenia. Mieszkanie demolowano, jednocześnie kradnąc co cenniejsze przedmioty. Po czym całe rodziny w tym nawet noworodki aresztowano, przewożąc do mysłowickiego więzienia policyjnego.




Rysunek Zofii Jaworskiej, dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1837

Rysunek nr 13. Zofii Jaworskiej dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację.




Pomimo przerażenia, jakie towarzyszyło, aresztowanym ich koszmar dopiero się zaczynał, a swój punkt kulminacyjny miał w Policyjnym Więzieniu Zastępczym w Mysłowicach, gdzie dzieci zostały siłą oddzielone od rodziców. Krzyk i płacz rozdzierał powietrze. Nie da się opisać rozpaczy matek i ojców, którym odebrano pociechy.

Tak wspomina tamten koszmarny czas pan Zbigniew Knapczyk z Dąbrowy Górniczej, który wówczas miał zaledwie jedenaście lat:

Kiedy przechodziłem obok jednej z cel, zauważyłem straszliwie pobitego tatusia. W grupie idących kobiet moją drogą matkę. Nie zapomnę nigdy wyrazu jej twarzy, nie potrafiła już płakać. Wepchnięto ją do samochodu ciężarowego. Taką ją zapamiętałem, bo nie miałem jej już nigdy ujrzeć”.11


Chłopczyk w rozpaczy zaczął biec, za samochodem wołając mamę, za co ukarano go 10 dniami pobytu w bunkrze.

Rodziców pojmanych w ramach akcji Oderberg przewieziono, z mysłowickiego więzienia między innymi do obozu koncentracyjnego Auschwitz, gdzie ponieśli śmierć.

A co stało się z ich dziećmi? Czekała je niekończąca się tułaczka po Polenlagrach – obozach internowania dla Polaków rozsianych na Górnym Śląsku. Tam panował głód, brutalne traktowanie i bardzo ciężka praca.

Dzieci z więzienia w Mysłowicach przewieziono do Polenlagru w Pogrzebieniu koło Raciborza, gdzie wmawiano im, że ich rodzice to bandyci.

Pod koniec września 1943 r. małych więźniów rozwieziono do Polenlagrów zlokalizowanych w Gorzyczkach, Żorach, Lyskach, Gorzycach, Bochuminie, Benešowie. Zrozpaczone dzieci żyły tam, w poczuciu ogromnej krzywdy, będąc całkowicie zależne od brutalnego personelu. Towarzyszył im nieustanny głód, którego nie były w stanie zaspokoić wydawane rację żywnościowe. Co więcej, jedzenie jakie, otrzymywały, było tak fatalnej jakości, że powodowało choroby układu trawiennego. Zdobycie dodatkowego pożywienia traktowano jako przestępstwo.




Rysunek Witolda Niewiarowski? chłopca, który przeżył niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku:2/283/0/2.22/1864

Rysunek nr 14. Witolda Niewiarowskiego chłopca, który przeżył niemiecką okupację.

Rysunek J. Skirmunt dziecka, które przeżyło niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rys. 2/283/0/2.22/1841

Rysunek nr 15. J. Skirmunt dziecka, które przeżyło niemiecką okupację.




Pewna dziewczynka więziona w Polenlagrze nr 82, pracując w ogrodzie, ukryła pod pachami dwa jabłka. Jedno z nich było przeznaczone dla Kazi małej siostrzyczki. Najstraszniej było przy bramie obozowej, gdzie strażnik bacznie obserwował dzieci powracające z pracy. Dziewczynka wiedziała, że za przemycanie jedzenia do obozu grozi surowa kara, mimo to podjęła ryzyko, bo w obozie panował straszny głód. Nagle padła komenda: ręce podnieść do góry! Jabłka potoczyły się po ziemi. Rozwścieczony mężczyzna rzucił się na dziewczynkę i brutalnie ją pobił.



Akcja Oderberg pozwoliła Niemcom realizować dewizę: Dla dobra naszej sprawy nie cofniemy się nawet przed porwaniami. Co to oznaczało?

Powróćmy jeszcze raz do Polenlagrów, gdzie tak jak to już zostało, powiedziane dzieci, umierały z głodu, chorób, braku opieki medycznej, z pobicia. Badano je również pod kątem rasowym i jeśli spełniały określone cechy, poddawano je germanizacji. Musiały one odtąd całkowicie zapomnieć o swojej rodzinie, o języku ojczystym, gdyż nakazywano im, posługiwanie się tylko językiem niemieckim a za złamanie tego nakazu groziło bicie i głodzenie. Dzieci polskie trudno było zgermanizować. W swoim gronie, mimo kar mówiły po polsku. Niemcy w charakterystyczny dla siebie sposób dla osiągnięcia celu nie cofali się przed przemocą nawet wobec Tych najmłodszych. Docelowo małoletni trafiali do całkowicie obcych rodzin niemieckich. Co więcej, fałszowano ich dokumentację tak, by na zawsze zatrzeć ich tożsamość.

Szacuje się, że germanizacji poddano około 200 tysięcy polskich dzieci.

W tym miejscu należy poczynić nader ważną uwagę. Osoby, które jako dzieci przeżyły gehennę niemieckiej okupacji, nigdy nie pogodziły się z sytuacją, jaka je spotkała a cierpienie, jakie im zadano, rozdzielając od rodziców, nigdy ich nie opuściło. Kiedy wspominają, swoje dzieciństwo prawie zawsze, towarzyszą im łzy, mimo ogromu czasu, jaki upłynął od tych strasznych dni. Czas nie zawsze goi rany…



Na sam koniec spójrzmy jeszcze na niemieckie zapatrywania wobec polskich rodzin.

W przekonaniu Niemców, Polaków rodziło się zbyt dużo, bo to ilość zawartych małżeństw a w konsekwencji liczba urodzonych dzieci świadczy o sile biologicznej narodu. Pod tym względem sytuacja młodych Niemców w przekonaniu nazistów wyglądała gorzej, ponieważ obowiązywała ich służba pracy oraz obowiązek służby wojskowej co przekładało się na późno zawierane małżeństwa a tym samym mniejszą liczbę urodzonych dzieci. Młodzi Polacy zawierali małżeństwa o dwa trzy lata wcześniej, aby to zmienić, Niemcy w czasie okupacji Polski wprowadzili zapis pozwalający zawierać związek małżeński mężczyznom w wieku 28 lat a kobietom w wieku 25 lat. Zakładano, że tak późno założona rodzina doczeka się niewielkiej ilości dzieci.

Pojawił się również pomysł, aby niezamężną i bezdzietną „polską siłę roboczą” uprzywilejować poprzez możliwość wykonywania pracy w miejscu zamieszkania. Wysyłanie Polaków na roboty do Niemiec również miało przyczynić się do zmniejszenia dzietności i rozerwania więzi rodzinnych. Z czasem plany zmniejszenia populacji Polaków zaczęły się radykalizować, oto bowiem pojawił się nawet plan poddania sterylizacji najniższych polskich warstw społecznych.
Po unicestwieniu w większości naszego narodu Polska miała stanowić, niemiecką przestrzeń życiową gdzie Polacy byliby sprowadzeni tylko do roli niewykwalifikowanej siły roboczej.

15 marca 1940 r. dowódca SS, Heinrich Himmler podczas narady komendantów obozów odosobnienia w Poznaniu, stwierdził: „Wszyscy polscy specjaliści będą wykorzystani w naszym przemyśle zbrojeniowym. Później znikną wszyscy Polacy z tego świata. Jest koniecznością, że wielki naród niemiecki uważa za swoje główne zadanie wyniszczenie wszystkich Polaków”.




Rysunek D. Czerwiakowskiej, dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rys. 2/283/0/2.22/1841

Rysunek nr 16. D. Czerwiakowskiej dziewczynki, która przeżyła niemiecką okupację.



Słowa dowódcy SS były konsekwentnie realizowane, to dlatego ostrze polityki niemieckiej zostało skierowane przeciwko polskim rodzinom zwłaszcza dzieciom, które są Skarbem każdego narodu.





BIBLIOGRAFIA:

Instytut Pamięci Narodowej Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach. Postanowienie o umorzeniu śledztwa wobec funkcjonariuszy Policyjnego Więzienia Zastępczego w Mysłowicach.

Waldemar Grabowski, IPN, Polacy na ziemiach II RP Włączonych do III Rzeszy. Garść danych „Ku Pamięci”.

Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce. Wydawnictwo Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce, 1947. Rozdział 8: Walka Biologiczna III Rzeszy z Narodem Polskim (Dokumenty Niemieckie).

Archiwum Akt Nowych – rysunki dzieci.

Bubik A., Brzycki Z., Policyjne więzienie zastępcze (Ersatzpolizeigefängnis) w Mysłowicach, (w:) Więzienia hitlerowskie na Śląsku w Zagłębiu Dąbrowskim i w Częstochowie 1939 – 1945, praca zbiorowa pod red. Andrzeja Szefera, Katowice 1983.

Dziennik Zachodni, Kuźnik – Majka G., Rysio Gwiazda nie został Richardem Wolfem. Los małych dzieci porwanych podczas wojny z Zagłębia. Data publikacji: 22 luty 2023, 16:37

Szybowska Antonina, Dzień powszedni w Czeladzi w okresie okupacji hitlerowskiej we wspomnieniach mieszkańców miasta, (w:) Reprezentatywna mikroskala ? Rozważania o tożsamości lokalnej mieszkańców Czeladzi z racji udziału ich przedstawicieli w bitwie o Monte Cassino, pod red. Małgorzaty Krakowiak i Aleksandry Dębskiej – Kossakowskiej. Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego Katowice 2016.

Nauczono nas płakać bez łez…, praca zbiorowa pod red. dr Ireneusza Piotra Maj, Łódź 2022.

Witkowski Józef, Sytuacja sanitarna w obozie w Mysłowicach, (w:) Okupacja i Medycyna. Czwarty Wybór Artykułów z „Przeglądu Lekarskiego – Oświęcim” z lat 1963 – 1978. Książka i Wiedza 1979.

Filmy na YouTobe:

Film: „Halo! Tu Kornowac: Polenlager 82”. Kanał: Gminny Ośrodek Kultury w Kornowacu.

Film: „Gromada dzieci pozbawionych rodziców. Obóz w Potulicach – Anna Szafraniec” cz. 1.
Kanał: Świadkowie Epoki.

Film: „Kilka lat wracałam do zdrowia. Koszmar dzieci w Potulicach – Anna Szafraniec” cz. 2.
Kanał: Świadkowie Epoki.



SPIS RYSUNKÓW:

Wszystkie rysunki znajdujące się w niniejszym tekście zostały wykonane przez dzieci, które przeżyły niemiecką okupację. Ogromny zbiór tych rysunków znajduje się w Archiwum Akt Nowych. Zostały one wpisane na światową listę UNESCO.

Autorzy rysunków wykorzystanych w powyższym tekście:

Rysunek nr 1. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1840

Rysunek nr 2. Źródło Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1864

Rysunek nr 3. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1846

Rysunek nr 4. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1841

Rysunek nr 5. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1840

Rysunek nr 6. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1840

Rysunek nr 7. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku:2/283/0/2.22/1840

Rysunek nr 8. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1841

Rysunek nr 9. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1856

Rysunek nr 10. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1837

Rysunek nr 11. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1837

Rysunek nr 12. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1837

Rysunek nr 13. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1837

Rysunek nr 14. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1864

Rysunek nr 15. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1841

Rysunek nr 16. Źródło: Archiwum Akt Nowych. Sygnatura rysunku: 2/283/0/2.22/1841



PRZYPISY

  1. Antonina Szybowska, Dzień powszedni w Czeladzi w okresie okupacji hitlerowskiej we wspomnieniach mieszkańców miasta, (w:) Reprezentatywna mikroskala ? Rozważania o tożsamości lokalnej mieszkańców Czeladzi z racji udziału ich przedstawicieli w bitwie o Monte Cassino, pod red. Małgorzaty Krakowiak i Aleksandry Dębskiej – Kossakowskiej. Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego Katowice 2016, s. 324. ↩︎
  2. jw., s. 323. ↩︎
  3. Nauczono nas płakać bez łez…, praca zbiorowa pod redakcja dr Ireneusza Piotra Maj, s. 16. ↩︎
  4. jw. s.17. ↩︎
  5. Artur Bubik, Zygmunt Brzycki, Policyjne więzienie zastępcze (Ersatzpolizeigefängnis) w Mysłowicach, (w:) Więzienia hitlerowskie na Śląsku w Zagłębiu Dąbrowskim i w Częstochowie 1939 – 1945, praca zbiorowa pod red. Andrzeja Szefera, Katowice 1983, s. 135. ↩︎
  6. Józef Witkowski, Sytuacja sanitarna w obozie w Mysłowicach, (w:) Okupacja i Medycyna. Czwarty Wybór Artykułów z „Przeglądu Lekarskiego – Oświęcim” z lat 1963 – 1978, s. 62. ↩︎
  7. jw. s. 57. ↩︎
  8. jw. s. 62. ↩︎
  9. jw. s. 62. ↩︎
  10. Artur Bubik, Zygmunt Brzycki, Policyjne więzienie zastępcze (Ersatzpolizeigefängnis) w Mysłowicach…,s. 120. ↩︎
  11. Grażyna Kuźnik – Majka, Rysio Gwiazda nie został Richardem Wolfem. Los małych dzieci porwanych podczas wojny z Zagłębia. Dziennik Zachodni. ↩︎